Rocky Patel Corojo Especial Robusto

Rocky PatelCorojo Especial Robusto (5×50) to cygaro budżetowe, które jednak zachęca do palenia i nie stwarza wrażenia typowej budżetówki już na pierwszy rzut oka. Dobrze zwinięte, o ładnym, jasnobrązowym, szorstkim wrapperze i nieźle prezentującym się pierścieniu mogłoby uchodzić za produkt wyższego sortu. Pachnie skórą, miodem lipowym i pieprzem. 8,5/10.

Po otwarciu puncherem ciąg jest raczej luźnawy. W smaku kawa, doprawiona miodem (nadal na myśl przychodzi mi miód lipowy) – ciekawe połączenie. 9/10.

Początek pierwszej tercji cierpki, ale po RP można się było tego spodziewać. Po chwili smak poprawia się, staje się łagodniejszy. Miodowy dym jest czymś ciekawym, przynajmniej na początku. Doceniam, ale osobiście wolę inne smaki. 17/20.

Po przedmuchaniu przed drugą tercją ujawniają się pyszne orzechy – wyrazisty, czysty smak. Niestety problemy techniczne sprawiają, że nie sposób się nimi nacieszyć, a smak ewoluuje w kierunku wypalonego popiołu, szkoda. 14/20.

W trzeciej tercji ponownie pojawia się odrobina słodyczy podbitej chilli. Niestety pojawia się na krótką chwilę, gdyż im bliżej końca, tym cygaro staje się gorsze. Przegrzewanie robi swoje (ale spowodowane jest problemami technicznymi z cygarem, nie zaś zbyt szybkim puffaniem). 14/20.

Cygaro spala się szybko (samo, leżące na popielnicy), a co za tym idzie łatwo się przegrzewa i wymaga wielu zabiegów, by wydobyć to, czego w cygarze szukamy. Od drugiej tercji zaczyna przygasać i krzywić, a w trzeciej tercji pojawia się tunelowanie. 4/10.

Stosunek ceny do jakości nie jest dramatyczny, chociaż przy tak słabych wynikach technicznych muszę zmniejszyć ocenę do 6,5 punkta.

Łączna ocena to 73 punky. Zawiniła strona techniczna, zatem trzeba będzie poszukać lepszych egzemplarzy.

Reklamy

Rocky Patel Private Cellar Torpedo

cygaro i piersiCygaro, które trafiło w moje ręce to Torpeda o wymiarach 6 1/8 x 52. Jest to więc całkiem spore cygaro. W humidorze odleżało prawie kwartał, zanim zdecydowałem, że jego czas nadszedł.

Oględziny wypadają bardzo pomyślnie – wrapper ma ładny, ciemny kolor drewna, podwójny fioletowo srebrny pierścień też nie pozostawia wiele do życzenia. Luźniejsze miejsca wyczuwalne pod palcami wynagradza piękny zapach kakao, kawy i skóry. Jedynie kapturek mógłby być nałożony staranniej. 9/10.

Otwarcie luźniejsze niż zazwyczaj, ale to celowy zabieg. Zauważyłem, że Rocky Patel potrafi się przytkać, więc luźniejsze otwarcie powinno zmniejszyć odczuwanie tego problemu. Smak na zimno pikantny, ziemisty z nutką kakaową. Tytoń odrobinę się kruszy i w ustach pozostają jego drobinki. 8/10.

Początek pierwszej tercji niezwykle, nawet jak na Rocky Patela, cierpki. Wyraźnie wyczuwalny amoniak. Dopiero po połowie tercji cygaro dostarcza mi odrobinę czystego, drzewnego smaku. Na razie bardzo słabo. 5/20.

Druga tercja to obfite przedmuchanie na gorąco i w końcu dociera do mnie smak cygara. Zakłócenia powracają jednak bardzo szybko. Szkoda, że tak krótko mogłem się cieszyć, ale i tak dłużej niż w pierwszej tercji. 8/20.

Ponowne przedmuchanie w trzeciej tercji ujawnia wyraźny smak kakao, co niezmiernie mnie cieszy po tak długim wstępie. Niestety zmęczenie tym cygarem wzięło górę i uznaję się za pokonanego w nierównej walce, co wpływa na ocenę. 8/10.

Spalanie zaczyna krzywić się w pierwszej tercji i już nie wraca do normy. Korygowane zapalniczką ponownie wraca do nieprzewidywalnego kształtu. Na domiar złego cygaro potrafi się zapchać i zgasnąć, a popiół żółknie. 2/10.

Cena tego cygara jest zdecydowanie zbyt duża jak na jakość egzemplarza, który mi się trafił. Za robienie dobrego wrażenia nie warto płacić aż tyle. 1/10.

Łączna ocena to marne 41 punktów i jest to najniższa ocena, jaką do dnia dzisiejszego udało mi się przyznać. Drugiego egzemplarza nie kupię, więc jeśli ktoś chce, bym dał mu szansę na zrehabilitowanie się, musi mi podarować egzemplarz.

Rocky Patel Decade Torpedo

Rocky PatelRocky Patel Decade 10th Anniversary uśmiechało się do mnie przez szybkę humidora od kiedy trafiło do niego dwa i pół miesiąca wcześniej. Miałem ogromną ochotę na to cygaro i czekałem na pierwszy odpowiedni moment. Moment nadszedł, czy odpowiedni – nie wiem… faktem stało się, że wyciągnąłem cygaro z pojemnika z zamiarem spalenia. A słowo obróciłem w czyn.

Torpedo box-press w rozmiarze 6,5×52 prezentowało się znakomicie ze swoim podwójnym, beżowym pierścieniem. Nie było bardzo mocno zbite, za to pięknym zapachem zaciągałem się wielokrotnie jeszcze przed odpaleniem – piernikowy, korzenny, intensywniejący w pobliżu stopu. 9/10.

Smak na zimno słodko-korzenny, ciąg regulowany jak na torpedę przystało. Mnie udało się uzyskać ciasnawy – taki jaki lubię najbardziej. 10/10.

Pierwsza tercja zaczęła się niefortunnie – wrapper pękł odrobinę już podczas odpalania. Niestety ślinka ciekła mi na myśl o tym batoniku i nie odleżał ani chwili po wyjęciu z humidora. No to mam za swoje. Aromat orzechowy i nie przytłaczająca doza ostrej papryki w przełyku. Jest dobrze. 18/20.

Druga tercja to orzechowości ciąg dalszy, ale dołącza odrobina drzewnego smaku. Połączenie smakowite. Choć początkowo popijać nie trzeba, to pod koniec tercji rozwój mocy doprowadza mnie do momentu, gdy chwytam za szklaneczkę i zwilżam gardło. Gorycz znika i znów cieszę się cygarem. 18/20.

Trzecia tercja przynosi dalszy wzrost mocy. W smaku dominują orzechy. Nadspodziewanie długo utrzymuje się zimny dym – za to warto pokochać cygara o sporym ringu. Pod koniec palenia dostrzegam smołkę i poprawiam otwarcie, by przez kilka następnych chwil znów raczyć się orzechowym dymem. Ogryzek odkładam do popielnicy i przez chwilę delektuję się jeszcze unoszącym się aromatycznym dymem. 16/20 (za smołę).

Spalanie niestety dramatyczne – możliwe, że to wina wadliwego egzemplarza, ale cygaro bardzo źle wypadło pod względem technicznym. Popiół się rozwarstwia, wrapper miejscami jest zupełnie nie palny i odpada płatkami, co wiąże się z tendencją do tunelowania. Na domiar złego od drugiej tercji rozpoczyna się zupełnie niekorygowalne krzywienie, które psuje frajdę. 3/10.

Stosunek ceny do jakości, jako że cygaro jest dość drogie nie jest idealny, ale akceptowalny. Jeśli technikalia byłyby prawidłowe, mogłoby to wypaść lepiej, a tak jedynie 6/10. Warto zaczekać na promocję.

Łączna ocena to 80 punktów. Warto zaznaczyć, że cygaro miało szansę na dużo wyższą ocenę, gdyby nie wady techniczne. Z pewnością powtórzę doświadczenie, bo cygaro było wyraźnie smaczniejsze od RP Royal Vintage, które otrzymało jedynie o jeden punkt mniej.

Rocky Patel Royal Vintage

Rocky PatelCygaro to jest box-pressem, odrobinę nierównym i zbyt mocno ściśniętym podwójnym pierścieniem w kolorze liturgicznego fioletu. Wrapper posiada delikatne, ciemniejsze przebarwienia, które sprawiają wrażenie, jakby ktoś pogładził aksamit pod włos. Nie sprawia to jednak niemiłego wrażenia. Zapach tytoniowy, orzechowy, z dodatkową nutą herbaciano-miodową. Przyjemny, choć nie bardzo intensywny, a przez to trudniejszy do zidentyfikowania. 8,5/10.

Smak na zimno trawiasto-herbaciany z odrobiną miodu i orzechów, a więc w dużej mierze potwierdza się to, czym pachniał wrapper. Ciąg dobry, dość luźny. 9,5/10.

Pierwszy puff i muszę przyznać, że wrażenie nie jest za dobre. Smak gorzki i duszący. Jest to jednak częsty objaw i nie powinien zniechęcać nikogo do cygara. Po chwili robi się lepiej i zdecydowanie bardziej orzechowo. 15/20 (za trudny start).

Druga tercja to smak wytrawnych orzechów. Nie wiem gdzie podziała się herbata z miodem, której się spodziewałem. Moc powoli wysuwa pazury. 17/20.

Trzecia tercja miesza orzechową słodycz z pewną nutką pikantności (wyczuwalnej w finiszu). Odrobinę zbyt mocne w stosunku do wyczuwalnego smaku, ale mieszczące się w granicach normy. Niestety – spodziewałem się więcej i dlatego tylko 16/20.

Cygaro prószy popiołem (podczas przedmuchiwania dramatycznie), nie spala się idealnie i ma tendencje do tunelowania. 7/10.

Stosunek ceny do jakości nie jest porywający. Powiedziałbym, że jest dość przeciętny, dlatego 6/10.

Łączna ocena na poziomie 79 punktów świadczy o tym, że cygaro nie jest jeszcze tym, co aficionado lubią najbardziej. Zabrakło złożoności i balansu. Zapalić jednak można, by samemu się przekonać. Jeśli będę miał następną sztuję, to długo poleży w humidorku i dopiero wtedy sprawdzę co jest warta.

Java By Drew Estate Maduro Corona

pierścień cygarowyCygaro to jest efektem współpracy dwóch znakomitych producentów cygar – Drew Estate oraz Rocky Patel.

Cygaro oznakowane jest dwoma pierścieniami barwy płynnej czekolady – jeden normalny, z nazwą cygara, drugi na stopie z oznaczeniem „Maduro”. Na tym eleganckim box-pressie wygląda to całkiem przyjemnie. Zapach słodki, karmelowy, odrobinę kakaowy. Przypomina krówkę. Obrazu dopełnia korzenna nuta, która delikatnie wierci w nosie. Bardzo dobre pierwsze wrażenie. 10/10.

Smak na zimno to pyszne słodycze, chociaż niepokoi mnie cukrowo-kawowy posmak, który zostaje na ustach. Jest nieco zbyt intensywny. Otwarcie odrobinę utrudnione, gdyż kapturek zrobiony jest w moim egzemplarzu z ekstremalnie cieniutkiego liścia. Ogólnie wrażenie jednak dobre. 9/10.

I tercja. Smakuje jak cygaro mocno aromatyzowane, ze słodkim ustnikiem, co nie budzi dobrych skojarzeń. W pierwszej chwili nie przekonuje i potrzeba całej tercji, by odrobinę bardziej przekonać się do tego produktu. 12/20.

II tercja. Nadal nieco nadmierna słodycz, choć wrażenie „aromatyzowania” nieco osłabło. Ciekawy smak, chociaż specyficzny i z pewnością nie każdemu przypadki do gustu. Myślę, że ucieszyliby się głównie początkujący sympatycy cygar, którzy wolą słodsze smaki. Na końcu długiego puffa pojawia się jednak pikantniejszy pazurek. 16/20.

III tercja. Nadal słodka, nadal delikatna. Znudził mnie brak charakteru tego cygara – ile słodyczy można zjeść na raz? 15/20.

Spalaniu nie można nic zarzucić – równe, niegasnące, smoła się nie zbiera. Oby wszystkie cygara spalały się tak przyjemnie. 10/10.

To nieskomplikowane cygaro z niemal idealnymi technikaliami jest jednak sporo za drogie, by palić je regularnie, stąd stosunek jakości do ceny to jedynie 4/10.

Łączna ocena to nieprzesadne 76 punktów. Warto spróbować, jeśli będzie się miało do niego dostęp, ale lepiej zaczekać na porządną promocję.

Rocky Patel 2003 Vintage

Rocky PatelTo lekko przedłużone robusto (5,5×50) to sympatycznie wyglądająca propozycja od Rocky Patela. Dwa eleganckie, granatowe pierścienie tworzą efekt dostojności, który w moim egzemplarzu psuł nie najładniejszy, poszarpany kapturek. W dotyku lekko gąbczaste – obawiam się prószącego popiołu. Zapach zadziwiająco przyjemny, choć trochę ulotny. 7/10.

Przy otwarciu puncherem brzydki kapturek pękł z trzaskiem. Ciąg jest jednak dobry, a cygaro nie rozwija się. Smak średnio wyrazisty, tytoniowy, bez wyczuwalnych dodatków. 7,5/10.

I tercja bez fajerwerków, ale poprawna. Smak zdecydowanie wytrawny, dość ostry. Dym drażniący. Pod koniec tercji aromaty kawowe, smaczne. 17/20.

II tercja przynosi złagodzenie smaku. Lekko orzechowe smaki zastępują dotychczasową kawę. Sporo gęstego dymu. Pod koniec tercji pojawia się drewno. 17,5/20.

III tercja – załamanie smaku. Cygaro staje się cierpkie, gorzkie i coraz ostrzejsze. Popiół prószy, dym gryzie. Odnajduję jeszcze odrobinę smaku, ale gra nie warta jest świeczki. 14/20.

Niestety spalanie nie było idealne. Cygaro dość mocno prószyło w trzeciej tercji, dym był gęsty i ładny, co może podobać się miłośnikom tego aspektu cygara, niestety jest dość drażniący. Końcówka była zbyt luźno zwinięta. Być może to wina egzemplarza. Za to nie krzywiło przesadnie. 8/10.

Stosunek ceny (około 25 PLN) do jakości nie przeraża, ale po cygarze z przedziału 20-30 PLN spodziewać się można nieco więcej. 6/10.

Ocena łączna to 77 punktów, czyli tragedii nie ma (jak na ocenę po jednym spalonym egzemplarzu). Jeśli dane mi będzie zapalić więcej i pojawią się różnice, które w znaczący sposób wpłyną na ocenę, z przyjemnością się nimi podzielę. Chwilowo uważam, że cygaro do spróbowania, jeśli wystąpi w promocji cenowej.

Rocky Patel Sun Grown

cygaroPrzyszła pora na kolejna propozycję od Rocky Patel, czyli Sun Grown Robusto (5,5×50). Wizualnie nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia – liść jest dość blady i niezbyt równo zwinięty, pożyłkowany. Samo cygaro nie jest mocno zbite – tu i ówdzie nieprzyjemnie gąbczaste. Zapach natomiast jest bardzo przyjemny, kakaowy, czuć w nim słodycz i obietnicę przyjemnego palenia. 7/10.

Po otwarciu, smak na zimno potwierdza wrażenie płynące z zapachu. Ciąg odpowiedni. 8,5/10.

Po odpaleniu niemałe zaskoczenie – zamiast słodkiego kakao w kubki smakowe uderza gorzka kawa. Bardzo wyrazista, bardzo gorzka i bardzo piekąca. Po całej tercji z kawy zostaje jedynie ta wyraźna gorycz. Do tego kłęby szczypiącego dymu. Nie odpowiada mi. Najwyżej 10/20.

Druga tercja nie przynosi ulgi – smak pozostaje bez zmian. Nawet drzewne nuty pojawiające się tu i tam po przedmuchaniu niestety nie poprawiają wrażenia. A przedmuchiwać trzeba często, żeby cokolwiek poczuć. Spadek do 8/20.

Trzecia tercja przynosi odrobinę ulgi. Co prawda nadal należy często przedmuchiwać, ale smak się poprawia i czuć cokolwiek poza goryczką. Drewno i orzechy wychodzą na pierwszy plan i przez chwilę dają się sobą cieszyć. Przyznaję 15/20, choć być może tercja ta dobrze wypada jedynie na tle poprzednich.

Spalanie mojego egzemplarza było bardzo złe, przez środek cygara biegła dziura, popiół prószył na wszystkie strony i rozpadał się, cały czas operowałem przy popielnicy, bo rozwarstwiony tytoń produkował zupełnie luźny popiół. Do tego to ciągłe przedmuchiwanie… 4/10.

Stosunek ceny do jakości, cóż – słaby. Ten egzemplarz z pewnością swojej ceny wart nie był. 4/10.

Obawiam się, czy nie jest to winą mojego egzemplarza. Jeśli trafi się okazja, powtórzę, choć sam tego cygara na pewno szukał nie będę. Ocena łączna to nieimponujące 56,5 punkta.