Oliva Serie V Double Robusto (powtórka)

oliva vJuż kiedyś je paliłem i nawet powstała recenzja, ale brak doświadczenia oraz błędy w przechowywaniu cygara wpłynęły na ocenę. Tym razem wszystko tak jak trzeba. Cygaro poleżało w humidorze około roku (z tego co pamiętam), zatem z przyjemnością przystępuje do dzieła.

Double robusto to gruby batonik (5×54), zatem dobrze leży w dłoni – tak jak lubię. Wspaniały czekoladowy kolor wrappera pozbawiony jest jakichkolwiek wad. Żyłki są cienkie i rzadkie, nie zdrewniałe, a sam liść okrywowy gładki, ale nie śliski. Zapach skórzano czekoladowy – poezja. Wyczuwalny zarówno ja stopie jak i na całej długości cygara. Czego chcieć więcej? 10/10.

Po otwarciu puncherem idealny, czekoladowy ciąg. W ustach nie pozostaje nawet mały okruch tytoniu. 9,5/10.

Początek gorzki, ale bez sztuczności czy kwasu. Czekolada wyczuwalna od pierwszego puffa cieszy. Finisz pikantny w gardle. Bardzo przyjemne, nawet zanim się rozgrzało. Potem goryczka zanika, pojawia się ziemista, czarna kawa. Doskonałe wrażenia. Pod koniec tercji finisz odrobinę łagodnieje. Jedyne co mogę mu zarzucić to nieco za mało dymu – trzeba poprawić otwarcie. 19/20.

Pełniejsze otwarcie pomogło i dymu jest dokładnie tyle, ile trzeba. Jest on gęsty, mleczny i aromatyczny. Smak cygara jest po prostu świetny. Pojawiają się co chwila nowe smaki, jednak nie zmiksowane, ale dokładnie wyczuwalne. Jest więc czekolada, kawa, skóra, ziemia i odrobina drewna zaraz po szybkim przedmuchaniu. Jak dla mnie, pełne spektrum. 19,5/20.

Smaki zmieszały się dopiero w trzeciej tercji. Czuć je tu wszystkie na raz i choć wolałem wyczuwać je po kolei, to nie jest to złe doświadczenie. Finisz znów stał się bardziej pikantny. Pomimo mieszanki, nie czuć smaku popiołu, który występuje często w takim przypadku. Niestety pod sam koniec przegrzałem mojego batonika i musiałem odłożyć do popielnicy, choć zostało jeszcze dobre trzy centymetry palenia. 17/20.

Spalanie nie było idealne. W trzeciej tercji zaczęło lekko przygasać, a w głowie cygara zebrała się odrobina smoły. Ocenę obniża także kapeć w ustach następnego ranka. Paliło się jednak równo i przez większość czasu nie było z nim problemów, zatem 8,5/10.

Trzeba przyznać, że nie jest to cygaro budżetowe. To zdecydowanie wysoka półka premium. Jego cena, wynosząca około 40 PLN za sztukę w pełni to odzwierciedla. Jakość jednak jest niekwestionowana, zatem 7,5/10.

Łączna ocena to wyśmienite 91 punktów. Należy jednak zwrócić uwagę, że pierwsze dwie tercje tego cygara są niemal idealne i już choćby po to, by tego doświadczyć warto po nie sięgnąć od czasu do czasu.

Oliva Serie O Perfecto

Oliva serie OOliva O w wersji Perfecto to uczta dla oka. Zwinięcie takiego dzieła sztuki, to nie lada umiejętność. Równa krzywizna, zwężająca się ku obu końcom a przy tym nie pozostawiająca nic do życzenia jakość, z jaką ciasno zwinięty nikaraguański tytoń wypełnia wrapper Sun-Grown Habano to przyjemność dla zmysłów. Zapach słodki, cedrowy, wyrazisty i zapowiadający przyjemny dym. Cygaro odleżało kilka miesięcy w humidorze, a zatem jest w idealnych warunkach do palenia – szkoda byłoby palić je prosto po podróży. Pierścień typowy dla Olivy, ale dzięki ukształtowaniu cygara schodzi niezwykle łatwo, co może być zaletą, jako iż w innych Olivach spotyka się czasem pierścienie zbyt ciasno opasające, które potrafią zniszczyć okrywę podczas ich usuwania. Dodatkową zaletą jest możliwość regulowania ciągu dzięki zwężającej się główce cygara.

perfectoOd pierwszych puffów cygaro smakuje tytoniem i drewnem. Zgodnie z oczekiwaniami dymu nie ma zbyt wiele, co może być wskazówką do wyboru tego formatu, jeśli palić zamierzamy w średnio wentylowanym wnętrzu. Dym zimny – wrzecionowaty kształt spełnia i w tym aspekcie swoje zadanie. Przedmuchiwanie jednak jest utrudnione, szczególnie w początkowych partiach. Warto jednak spróbować, gdyż nagrodą jest porcja słodkiego kremu, którą oferuje cygaro. Smaki oscylują wokół drewna i tytoniu przez całą pierwszą tercję.

Druga tercja to więcej dymu (ale tutaj znajduje się najszersze miejsce naszego cygara, więc nie ma się co dziwić), nadal jednak jest go umiarkowana ilość, a i sam dym aromatyczny i przyjemny. W smaku pojawia się także nieco więcej pieprzu, ale krem wciąż jest wyczuwalny. Słowem – pełnia smaków. Warto powstrzymać się od zbytniego przegrzania cygara, gdyż powoduje to zmieszanie się smaków.

Trzecia tercja wita pikantnymi przyprawami, przywodzącymi na myśl arabski stragan, wypełniony workami z aromatycznym imbirem, papryczkami, anyżem czy pieprzem. Takie wrażenia towarzyszą aż do końca palenia.

Oliva Serie G Maduro Torpedo

maduro torpedoCygaro Oliva serie G to ładny, ciemny box-press. Niestety w dotyku jest ono odrobinę gąbczaste, w zapachu przeciętny – skóra, a na stopie odrobina kawy – słodkawy. Od dawna miałem ochotę na tego batona, głównie z powodu jego imponującego koloru, zatem wyposażony w złocisty trunek, odrobinę gorzkiej czekolady, odpowiednią popielnicę, obcinarkę i jeta zasiadam na balkonie. Sprawdzam jeszcze ciąg na zimno – dobry mimo skąpego otwarcia. W smaku nieco gorzkawy, ale może to wina połączenia z piwem. Odpalam.

Smak od samego początku nadspodziewanie delikatny, ale przyjemny. Dominuje gorzka kawa. Przegryzłem kawałeczkiem czekolady i zastanawiam się, czy to tylko wrażenie, czy cygaro zrobiło się bardziej kakaowe. Chyba jednak tylko wrażenie… Popiół łamię pod koniec pierwszej tercji, przedmuchuję i spotyka mnie zawód – smak jest co prawda delikatniejszy, czystszy, ale gorycz się wzmogła. To z pewnością zasługa czarnego wrappera. Zastanawiająca jest także szybkość, z jaką to cygaro się spala – niewiarygodnie wysokie tempo.

Po powtórnym przedmuchaniu w drugiej tercji docieram do niewielkich pokładów słodyczy, ukrytych głęboko pod czarną powłoką. Gdyby tylko cygaro dało mi więcej czasu na delektowanie się nimi. Dowiedziałem się jednocześnie, że dym, który wytwarza, przez osobę niepalącą określany jest jako „interesujący” i „niedrażniący”.

Podczas trzeciej tercji smoła zaczęła wydzielać się z cygara i musiałem je przyciąć, by zmniejszyć ten efekt. Popsuło to przyjemność z palenia i wzmocniło ciąg – teraz jest nieco zbyt luźny. Myślę, że do końca nie będzie już niespodzianki.

Krótkie, treściwe i niezbyt udane, szczerze mówiąc, choć odprężające palenie.

Oliva Serie V Double Robusto

Oliva Double ToroJaskrawo brązowy, dość dobrze podtuczony baton z tradycyjnym pierścieniem. W dotyku poprawny, choć obok pierścienia wyczuwalne luźne miejsce. Delikatnie użyłkowany. Zapach niezbyt intensywny, skórzany, przy stopie bardziej wyrazisty, z wyczuwalnym aromatem tytoniowym i czymś nieidentyfikowalnym. Po otwarciu puncherem kapturek lekko pękł – okaże się, czy wpłynie to na jakość palenia. Ciąg na zimno bardzo dobry. Po odpaleniu lekko gorzkawe – dziwne. Dym dość gęsty, mocno aromatyczny, nieco gryzący, choć dość przyjemny w zapachu. Popiół bardzo jasny, prawie biały, zbity, jednorodny. Choć jestem na diecie (wiecznie) to przyznaję, że cygaro świetnie komponuje się z piernikami w czekoladzie. Wręcz chce się nimi zagryzać każdego puffa i brać puffa po każdym kęsie. Cygaro lekko złagodniało w smaku, zyskało nieco głębi. Moc jednak jest bardzo odczuwalna i po wypaleniu połowy tercji orientuję się, że mimo niewielkiej długości cygaro to może stanowić wyzwanie. Pod koniec pierwszej tercji decyduję się złamać popiół w trosce o koszulę. Odpada w jednym kawałku. Wykorzystuję moment i przedmuchuję – cygaro odzyskuje czystość smaku, choć jest on nieco trudny do zidentyfikowania. Mnie lekko kojarzy się ze skórą, odrobinę z kawą oraz z kakao. Druga tercja bez zmian – cygaro niczym nie zaskakuje i raczej nie stanie się moim ulubieńcem. Trzecia tercja – popiół zszarzał, smak bez zmian – szkoda… do zagaszenia.

Oliva serie O

Oliva serie OOlivy zawsze bardzo mi się podobały. Mają w sobie jakąś szlachetność. Bogactwo kształtów i kolorów przyciąga mnie nieodmiennie, a wypaliłem już parę fantastycznych egzemplarzy. Pozytywnie nastawiony przystępuję do oględzin.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to bardzo nierówna powierzchnia. Cygaro mimo doskonałego zbicia, braku miejsc gąbczastych, posiada pod wrapperem wyraźne górki i dołki. To nie powinno wpłynąć na jakość spalania, ale trochę burzy pierwsze, dobre wrażenie. Sytuację ratuje piękny, kakaowy zapach wyczuwalny zarówno na wrapperze jaki i na stopie. Cie mogąc się doczekać wrażeń smakowych otwieram puncherem. Zarówno smak na zimno jak i ciąg nie pozostawiają nic do życzenia, odpalam więc cygaro by poczuć wszystko, co ma do zaoferowania.

Oliva serie O

Doczekałem się pierwszego, mocno kakaowego puffa. Zaskoczył mnie pieprz, który wyczułem od razu. Bardzo wytrawne połączenie – już mi się podoba. Słodycz i odrobina pieprzu utrzymują się przez całą pierwszą tercję. Błękitny dym dostojnie unosi się w nagrzanym, wczesnopopołudniowym powietrzu – moim zdaniem właśnie ta pora najwłaściwsza by zapalić wyborne cygaro. Pozwala zatrzymać się w biegu, dać czas na refleksję, odpoczynek, a w końcu zebrać siły na dalszą część dnia. Przy okazji zdradzę, że Oliva ta jest podatna na przedmuchiwanie. Przedmuchuje się łatwo, płonąc mocnym, jasnym płomieniem. Zabieg jest też niezwykle efektowny. Ujawnia bogactwo świeżych, zróżnicowanych smaków, wśród których wyróżniam szczególnie aromat suszonych owoców.

Druga tercja smakuje mi jakby mniej. Smak jest lekko kwaskowy. Z początkowego kakao nie został nawet ślad. Nadal nie jest to złe cygaro, jednak pierwsza tercja podwyższyła moje oczekiwania tak, że druga nie może im sprostać.

Trzecia tercja nie zadziwia – ot, zwyczajna wypadkowa dwóch pierwszych. Kwaśnawy smak ustąpił, ale nie pojawiło się w zamian nic nowego.  Dominuje tytoniowy smak o nieprzytłaczającej mocy. Przeciętny. Pod koniec cygaro zaskakuje mnie raz jeszcze, gdy tuż przed odłożeniem do popielnicy na krótką chwilę powraca do kakaowej słodyczy. Niestety dym jest już dość ciepły i po godzinie niezłego palenia cygaro trafia do popielnicy.

Oliva serie G

Dzisiaj recenzja pisana w trakcie palenia.

Ocena wizualna ślicznej Olivy przebiega bardzo dobrze. Jest twarde, dobrze zbite, choć ze skłonnością do trzeszczenia – liść okrywowy podejrzanie suchy, a przecież leżakował w odpowiednich warunkach. Możliwe, że „ten model tak ma”. Otwieram puncherem – według mnie przy płaskiej głowie cygara lepiej otwierać puncherem niż tradycyjnym obcinaczem. W każdym razie po otwarciu i usunięciu dosłownie jednego okrucha tytoniu cygaro jest idealne – dobrze leży w ustach, tytoń nie kruszy się, ciąg przyjemny, jakby kakaowy. Czas na odpalenie.

Sam początek, pierwsze kilka puffów, to wyraźna mieszanka kawy i czekolady – zupełnie niespotykana i bardzo przyjemna.

Pierwsza tercja upływa pod znakiem jedwabistej skóry. Dym jest pieprzny, aż kręci w nosie, ale w smaku tego nie wyczuwam. Przyjemne wrażenie. Ogarnia mnie lenistwo. Popiół co prawda nie jest tak idealny jak w przypadku Oliva Connecticut Reserve Robusto, ale przedmuchiwanie jest o wiele łatwiejsze. Inna sprawa, że przy tym cygarze bardziej potrzebne. Po przedmuchaniu powrót do kawowej czekolady (albo czekoladowej kawy) z początku. Zauważam, że po ogrzaniu, już w połowie tercji całe cygaro zrobiło się nieprzyjemnie miękkie.

Druga tercja to przede wszystkim skóra z odrobiną pieprzu, tym razem wyczuwalną także na języku, oraz resztka wcześniejszej kawy. Cygaro wymaga częstego przedmuchiwania, ale odwdzięcza się za nie. Lekko przy tym prószy. Wrapper pękł, ale na szczęście tuż przy spopielonym końcu, więc nie przeszkadza. Przynajmniej spalanie równe jak od linijki. Pod koniec tercji dobieram się do pierścienia. Po jego zdjęciu moim oczom ukazał się wyraźny, ciemny ślad, znaczący miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się pierścień z dumnym napisem Oliva serie G. Zaczynam się zastanawiać w jakich warunkach przebywało to cygaro zanim do mnie dotarło… Odłożyłem na chwilę do przestygnięcia, po czym odkryłem nową dawkę kawowego aromatu. Bardzo przyjemnie.

Trzecia tercja i dym gryzie mnie coraz bardziej. Cygaro zrobiło się szorstkie w smaku i prószy popiołem niemiłosiernie. Mam wrażenie, że palę zupełnie co innego niż na początku. Przedmuchuję i pozostawiam do ostygnięcia. No! To rozumiem! Dym stał się jakiś bardziej kremowy, za to smak zyskał na intensywności i stracił irytującą goryczkę. Niestety nie potrwało to długo i z przykrością muszę uznać trzecią tercję za najgorszą.

Całe cygaro nieźle komponowało się ze szkocką i współgrało z orzeszkami w czekoladzie, które pomagały mi zmieniać smak na podniebieniu pod koniec palenia. Cała przyjemność trwała prawie półtorej godziny. Nie mogę doczekać się kolejnych Olivek.

Oliva Connecticut Reserve Robusto

Cygaro warte swojej ceny! Świetny wygląd, mocno zbite (choć zdarzają się niewielkie luźniejsze miejsca, nie wpływające jednak na palenie z powodu małych rozmiarów), o pasującym do całości pierścieniu. Zapach przyjemny, orzechowy z dodatkowymi nutami słodkawych przypraw. Po odpaleniu od razu staje się jasne, że kremowy dym jest efektem doskonałej mieszanki tytoni. Smak orzechowy, chociaż lekko przytłumiony. Pierwsza tercja słodka i bardzo łagodna, choć pomimo małej mocy dająca wiele frajdy. Dym niegryzący, nie przeszkadza niepalącym znajdującym się w otoczeniu, można więc zapalić po posiłku w restauracyjnym ogródku i nikt nie powinien mieć nam tego za złe.  W drugiej tercji do orzechowych nut dochodzi dostojny aromat starego dębu, jednocześnie nie podnosząc mocy cygara. Dym nadal delikatny, o bardzo przyjemnym zapachu. Trzecia tercja to nieco gęstszy dym i odrobinę większa moc. Smak także się zmienił – znikła słodycz i orzechy, a pojawiło się coś niezidentyfikowanego, co w połączeniu ze wspomnianym drzewem stworzyło bardzo przyjemne zakończenie cygara. Z uwagi na przyjemne smaki, przedmuchałem dopiero pod koniec ostatniej tercji, bardziej dla sprawdzenia efektu niż z konieczności. Smak się odświeżył, ale nie zmienił jakoś diametralnie.  Bardzo polecam to cygaro, bo po jakimś czasie w humidorze nabiera kremowej łagodności, która idealnie podkreśla weekendowy klimat tego cygara. Warto jeszcze wspomnieć, że popiół w przypadku tego cygara, doskonale się trzyma, nie odpada w najmniej spodziewanych momentach, nie prószy ani na wietrze ani podczas przedmuchiwania – niczego więcej nie można sobie życzyć w tym aspekcie.