A.Turrent 6 Generations Long Corona

6 generationsCygaro wizualnie śliczne. Bogaty, gruby pierścień w zachęcających kolorach. Wspaniałe pudło. Tytoń zbity, twardy. Liść okrywowy intensywnie pachnący, bez zbędnych żyłek. Niestety na tym zalety tego cygara się kończą. Przynajmniej cygar, które nie wyleżakowały się w humidorze. Ciąg co prawda jest dobry, a spalanie nie pozostawia wiele do życzenia – jest jak od linijki, smak za to jest niezbyt przyjemny. Od samego początku czuć jakiś niepożądany, trudny do zidentyfikowania posmak, który nie znika przez całą pierwszą tercję, nawet po przedmuchaniu. Dopiero w drugiej tercji absmak ustępuje i przez jakiś czas możemy delektować się smakiem niezłego tytoniu. Niestety cygaro bardzo się zapycha i by nadal cieszyć się smakiem zmuszeni jesteśmy do przedmuchiwania co kilka puffów. Trzecia tercja jest chyba najlepsza, gdyż szybko daje się przedmuchać, a smak jest najbardziej zdecydowany. Na plus można by jeszcze dodać to, że cygaro nie przegrzewa się, ale może być to spowodowane bardzo powolnym paleniem.

Tak jak zaznaczałem – wszystkie sztuki, które dotychczas spaliłem pochodziły ze świeżej dostawy, zatem cygaro wymaga, by dać mu szansę także za jakiś czas, gdy poleży w humidorze. Być może wtedy nabierze charakteru i pozbędzie się niesmacznego początku.

Reklamy

Te-Amo Aniversario Perfecto HBA 2000 Vintage

Cygaro, które według mnie jest dziełem sztuki. Połączenie tytoniu z Nikaragui, Dominikany i Meksyku w Meksykańskim Wrapperze zostało dobrane idealnie. Kształt cygara jest nietypowy, z charakterystycznie zwężoną stopą, która ułatwia odpalenie cygara oraz powoduje wyrównane spalanie pierwszej tercji. Smak słodkawy i wyraźnie tytoniowy jest łagodny od początku do końca. Pomimo lekko ukośnego spalania w drugiej tercji oraz konieczności częstego przedmuchiwania w tercji drugiej i trzeciej, cygaro może się podobać, gdyż przy tak delikatnej mocy jest jednocześnie nadzwyczaj aromatyczne. Jeśli chodzi o wrażenia smakowe, to nie ma tutaj różnorodności. Smak jest dość jednostajny, ale tak przyjemny, że można uznać ten aspekt za plus tego cygara. Doskonałe, by się odprężyć, pięknie koryguje spalanie i pozwala delektować się smakiem bez konieczności stosowania długotrwałych zabiegów. Dodatkowo cena tego cygara jest więcej niż zachęcająca – polecam palenie do poparzenia palców, bo warto.

Santa Clara 1830 Gran Reserva

Santa Clara Ta meksykańska marka nie ma zbyt wysokich ocen u aficionado, ale postanowiłem sam zmierzyć się z tym cygarem, by wyrobić sobie własną opinię. Wędzony zapach na sucho jest całkiem przyjemny, choć nietypowy. Smak po otwarciu wspiera to wrażenie. Odpalanie szło dość topornie, pomimo właściwego sczernienia stopu, cygaro niechętnie łapało ogień. Pierwszy puff wyraźnie czekoladowy, bez śladu wędzonki, którą czuć było na zimno. Dodatek ten pojawia się jednak już w połowie pierwszej tercji, skutecznie usuwając wszelkie kakaowo – czekoladowe nuty. Trochę szkoda. Postanowiłem cygaro przedmuchać już teraz, by dowiedzieć się jak zmieni się jego aromat. Zabieg się opłacił – po zapłonięciu jasnym płomieniem, który utrzymywał się przez dobre pół minuty, smak zmienił się na przydymione, gorzkie orzechy laskowe. Przedmuchiwanie w ogóle wyraźnie służy temu cygaru, bo szybko się ono zapycha, a orzechowa nuta pojawia się za każdym razem po takim zabiegu. Druga tercja nie przyniosła większych zmian smakowych – ot lekki posmak migdałów oraz pieprz osadzający się na końcówce języka. Moc nadal nie przytłaczająca, chociaż ze względu na pieprz, zwiększyłem częstotliwość popijania. Pod koniec drugiej tercji cygaro niespodziewanie się wykremowiło i powróciło do wędzonych korzeni. Odczuwalna moc także uległa zmniejszeniu, jak to przy kremowym dymie bywa, co zaskoczyło mnie na tym etapie palenia. Trzecia tercja to czas, kiedy cygaro wyraźnie się przegrzewało – być może dlatego, że kremistość spowodowała iż raczyłem się dymem nieco zbyt łapczywie. Wraz z cieplejszym dymem pojawił się także kwaśnawy posmak i w niedługim czasie cygaro nadawało się do odłożenia. Czas palenia to nieco ponad godzina i choć nie był to czas stracony, to cygaro to nie trafi na listę moich ulubionych.

Mito de San Andres

cygaro mito Ten mały, niezwykle zbity kawałek meksykańskiego cygara już na pierwszy rzut oka może się podobać. Krótki, ale dość jak na tą długość gruby, z eleganckim, czerwonym pierścieniem. Po otwarciu, już na sucho można wyczuć, że ciąg jest bardzo ciężki i niewiele można na to poradzić – to cygaro tak ma. Dym ma za to przyjemny, nieco słodkawy aromat i piękny, niebieski kolor. Jest go także względnie niewiele, więc cygaro to można palić także we wnętrzach z niezbyt wydajną wentylacją (przewietrzenie oknem wystarcza). W smaku nuty kakaowe, a po przekroczeniu połowy lekko migdałowe, choć raczej są to niuanse i całe cygaro jest dość nudne. Spalanie proste, choć ciężki ciąg i tak psuje przyjemność z palenia – z tego względu raczej bym go nie polecił. Ratuje je jednak dość niska cena, a więc cygaro można wypróbować bez szoku dla portfela.

La Reloba (Habano, Sumatra, Mexico)

Cygara My Fathers Cigars.

Habano – Cygaro produkujące bardzo dużo dymu (polecam palenie w przewiewnym miejscu). Od samego początku czuć kremową słodycz doprawioną przyprawami. Dominuje wykwintna czekolada, która wybucha dodatkowo podczas trzeciej tercji. Polecam palenie do poparzenia paluszków – to cygaro wynagradza cierpliwych. Doskonale prezentuje się także wizualnie – czerwony pierścień ze złotymi literami jest bardzo gustowny a cygaro jest pięknie zwinięte. Bardzo polecam początkującym, którzy szukają czegoś łagodnego, smacznego a do tego w rozsądnej cenie.

Sumatra – Trudno w to uwierzyć, ale cygaro wytwarza jeszcze więcej dymu niż seleccion Habano. Brak mu też tej charakterystycznej słodyczy. Piekny zapach, solidne, o pięknym pierścieniu (czerwień Habano zastapiono tu żółcią) aż przyjemnie trzyma się w dłoni. Dobry ciąg, słodko drzewny aromat i kłęby zawiesistego dymu – oto czego trzeba się spodziewać po Sumatrze. Druga tercja ujawnia dodatkowo pieprz i kawowy aromat, robi się też nieco mocniejsza. To cygaro warto przedmuchiwać po każdej tercji i mieć pod ręką coś do popijania. Pod koniec pojawiają się dodatkowe ziemiste smaki. Jak widać cygaro ma wiele do zaoferowania, polecam także początkującym, którzy Habano mają już za sobą – dla porównania.

Mexico – Cygaro produkuje najmniej dymu z tych trzech. Moc – pośrednia (zbliżona do Sumatry), ale nadal wystarczająco łagodne dla początkującego. Za sprawą meksykańskiego wrappera w smaku dominuje skóra. Przy drugiej tercji skóra wykremawia się i smakuje wręcz wybornie. W trzeciej tercji smak zmienia się całkowicie (nawet po przedmuchaniu) i pojawia się bardzo gorzkie kakao uderzające mocą. Dość zdradliwa kompozycja, bo początkowo nic na tę moc nie wskazuje.

Wszystkie trzy cygara świetnie sprawdzą się do palenia w towarzystwie, przy rozmowie, na spotkaniu. Nalezy pamiętać tylko o ilości dymu, którą produkują – z tej przyczyny Habano i Sumatra raczej na powietrzu.