Chieftain’s Highland

highlandTrzeci z palonych przeze mnie Chieftainsów, sezonowany przez siedem miesięcy. Kolor ładny – nie za ciemny, nie za jasny, do tego ładne użyłkowanie liścia okrywowego i podwójny pierścień tworzą schludną, przyjemną oku całość. Zapach cygara słodki, cedrowy, na stopie trochę czekolady. Zbicie dobre, choć nie bardzo ciasne. 9/10.

Otwarcie puncherem daje ciasny ciąg, a w ustach pozostają okruszki tytoniu. Do tego kapturek pękł odrobinkę. Smak słodkawy, odrobinę czekoladowy. 8/10.

Pierwsza tercja i od razu zawód. Nie wiem, czy te cygara potrzebują dłuższego leżakowania, ale po wspomnianych siedmiu miesiącasz są ostre, gryzące i jakby surowe w smaku. Pod koniec tercji pojawia się trochę drzewnych aromatów, ale nadal w bardzo nieokrzesanej postaci. 13/20.

Druga tercja wieje nudą. Drewno się jakoś rozmyło i cygaro po prostu smakuje dymem tytoniowym. Nie jest to bardzo złe, a tylko mało zajmujące. Wolałbym jakiś konkretniejszy zestaw smakowy. 12/20.

Trzecia tercja stanowi jakby przedłużenie drugiej – niewiele się zmienia w kwestii smakowej. Ocena zatem także 12/20.

Spalanie także nie jest mocną stroną tego cygara. Od samego początku przejawia tendencje do tunelowania, ale o ile w pierwszej i drugiej tercji nie ma dramatu, o tyle w trzeciej tunelowanie przekracza granicę i cygaro zaczyna przygasać. Podczas ponownego odpalania, popiół tworzy charakterystyczne „kulki” – nie mają one wpływu na palenie. Ogólnie cygaro podejrzanie szybko się pali. 6/10.

Cena odrobinę ratuje to cygaro, gdyż jest ono dostępne w cenie od 9 do 13 PLN, a zatem niedrogo. Niestety wiele dobrych cygar można nabyć za zbliżoną kwotę. Do tego lepiej jedno lepsze niż dwa tańsze – tą zasadą powinni kierować się Aficionado. 7/10.

Łączna ocena to nieśmiałe 67 punktów. Nic dodać nic ująć – oddaje to moje odczucia. Mam nadzieje, że sztuki w humidorze po upływie czasu będą lepsze – poinformuję jeśli tak się stanie.

Reklamy

Chieftain’s Lowland

ConnecticutCygaro Chieftain’s Lowland, w jasnym liściu Connecticut, humidorowane przez 7 miesięcy, ma fajny, delikatnie piernikowy zapach ciasteczek imbirowych, nieco bardziej wytrawny na stopie. Wygląda niepozornie z jasnym, delikatnie użyłkowanym wrapperem i podwójnym pierścieniem, przywodzącym na myśl ekskluzywne czekoladki. Zbicie dobre, jednak cygaro sprawia wrażenie bardzo delikatnego i nie mam śmiałości w pełni sprawdzić jego sprężystości. 8,5/10.

Delikatnie otwieram puncherem. Kapturek ładnie wytrzymał zabieg. Smak na zimno odpowiada mieszance zapachowej. Ciąg idealny. 9/10.

Pierwsza tercja zaczyna się źle. Cygaro jest kwaśne i cierpkie, a do tego wrażenie nie znika samoistnie. Dopiero po przedmuchaniu do głosu dochodzi drewno, i to niezbyt czyste. Kiedy już jednak się uspokaja (w połowie tercji) daje sporo radości. 15/20.

Druga tercja trochę wieje nudą. Brak zmian profilu smakowego, odrobina słodyczy. W drugiej połowie tercji trochę przyjemnych w smaku korzeni. 14/20.

Dopiero trzecia tercja przynosi poprawę równowagi smakowej. Pod koniec pojawia się nawet nieco migdałów, co zdecydowanie wpływa na plus. 17/20.

Cygaro wymaga trochę pracy i cierpliwości, gdyż ma skłonności do przegrzewania się (niezbyt duży ring), a z drugiej strony podczas stygnięcia potrafi przygasnąć. Spala się za to prosto i nie prószy, nawet podczas przedmuchiwania. 7,5/10.

Stosunek ceny do jakości trudny do oszacowania, gdyż cygaro nie jest drogie. Z pewnością znajdzie swoich zwolenników, szczególnie wśród osób preferujących budżetowe palenie. Minusem w moim odczuciu jest to, że długo po paleniu utrzymuje się nieprzyjemny posmak w ustach. 7/10.

Łączna ocena to 78 punktów. Cygaro nie jest złe, tylko delikatne i mało wyraziste, przez co trudno jest mu się przebić przez wrażenia pozostawiane przez bardziej zdecydowane cygarowe smaki.

Chieftain’s Islay Maduro

chieftains limited editionNa nocne palenie wybrałem cygaro Chieftain’s Islay Maduro, które w moim humidorze spędziło uprzednio obowiązkowe trzy miesiące. Byłem go bardzo ciekawy, bo chociaż wizualnie nie prezentowało się najlepiej (co prawda podwójny, ale niezbyt starannie wykonany pierścień, pożyłkowany wrapper), to w dotyku sprawiało przyjemne wrażenie. Zbicie tytoniu uznaję za bardzo dobre, tak jak i ciężar. Zapach, jak przystało na maduro, mocno skórzany jest wyśmienity. Ocena wizualna zatem 8/10 punktów.

Pierścień ze stopy zszedł gładko, ale już kapturek podczas otwierania popękał. Ciąg jest zadziwiająco ciężki, a smak nader delikatny, skórzany. Mogło by być lepiej. 7/10.

Początek pierwszej tercji słodko kwaśny. Nauczony na cygarach Rocky Patel nie przedmuchuję, ale czekam w co te smaki ewoluują. Słodycz wygląda na zamierzoną, a kwaskowatość nie dominuje, zatem konieczności przedmuchania nie ma. W połowie tercji rozwija się w stronę aromatów orzechowych, odrobinę drzewnych. Nie czuć natomiast zapowiadanej skóry. Pod koniec tercji zapycha się i dymi obficie, dymem o niezbyt przyjemnych nutach. 14/20.

Po przedmuchaniu, druga tercja wygląda kremowo i delikatnie. Nie byłoby w tym nic złego, ale smak zaczyna zanikać. Wyczuwalna odrobina drewna, ale by ocenić jakiekolwiek walory należy się bardzo skupić. 12/20.

W trzeciej tercji smaku jest trochę więcej, ale profil utrzymany bez zmian. Nadal drewno i orzech, ale dochodzi trochę pikantności. Najprzyjemniej jest na samym koniuszku, kiedy cygaro daje z siebie wszystko. 14/20.

Spalanie nie jest idealne, oględnie mówiąc. Krzywienie występuje na całej długości cygara, chociaż w różnym stopniu. Do tego potrafi się zakołkować, a podczas przedmuchiwania prószy żarem. Palić jednak się daje, więc nawet początkujący poradzi sobie z mankamentami i bez stosowania specjalnych zabiegów. 6/10.

Stosunek ceny do jakości nie jest rewelacyjny (w cenie około 11 PLN można jeszcze znaleźć lepsze cygara), ale też nie razi jakoś bardzo. 7/10.

W mojej opinii, cygaro jak najbardziej do spróbowania przez początkujących aficionado. Ocena łączna to 68 punktów – słabiutko.