L’Atelier 56

L'Atelier 56Rozmiar tego cygara sprawia, ze przyjemnie ciąży w dłoni. Jest dość dobrze zbite, o dość kanciastym, co widać pod światło, wrapperze i typowym dla tej marki, czarno złotym, skromnym pierścieniu. Cygaro zakończone jest charakterystycznym „ogonkiem”. Zarówno wrapper jak i stopa cygara pachną kawą.

Po otwarciu czuć dość luźny ciąg. Pierwszym smakiem, jaki dostrzegamy po odpaleniu jest kawa, dość gorzka – smak jest bardzo przyjemny i dostojny. Poza kawą czuć jeszcze odrobinkę skóry.

Dym jest szaro błękitny i początkowo nie ma go dużo, ale cygaro stopniowo się rozkręca, prezentując wcale nie małe kłęby coraz gęstszego dymu. Ładny, biały popiół pozornie jest mocno zbity, jednak można zauważyć, ze rozszczepia się w poprzek, a zatem istnieje ryzyko, ze jego brzegowa warstwa spadnie w najmniej spodziewanym momencie.

Przedmuchanie pomiędzy tercjami okazuje się długie i mozolne, ale uwalnia drzewny aromat, który w drugiej tercji staje się dominujący. Popiół nieco prószy podczas zabiegu, ale warto go dokonać, by dotrzeć do tych smaków.

W połowie tercji niepokoi skrzywione spalanie i przygasanie cygara. Po przedmuchaniu jednak wszystko szybko wraca do normy, a dym staje się delikatny i kremowy.

W trzeciej tercji cygaro powraca do smaku drewna i w ten sposób trwa już do swoich ostatnich chwil, w nieco nudny, ale nieodstraszający sposób.

Reklamy

L’Atelier 54 Maduro

54 maduroL’Atelier 54 Maduro to ciemne, niezbyt wielkie w rozmiarze, ale bogate smakiem cygaro. Moje było idealnie wręcz zbite. Wrapper ładny, lekko pożyłkowany, pachnący czekoladą i skórą nie może się nie podobać. Po otwarciu, ciąg na zimno bardzo dobry, odpalenie bezproblemowe – cygaro pięknie łapie ogień i równiuteńko się żarzy. Pierwsze puffy są niewiarygodnie czekoladowe. Dopiero po chwili do kubków smakowych dochodzi dodatkowy smak, jakby podpalanej skóry, który jednak dobrze łączy się z czekoladą. Spalanie jak od linijki, co bardzo cieszy, szczególnie niedoświadczonych palaczy, którzy chcą podczas palenia uniknąć dodatkowych zabiegów. Pod koniec pierwszej tercji przez chwilę do smaków dołącza orzech. Druga tercja zaskakuje dodatkową porcją słodyczy, co jest niespotykane. Tego cygara nie potrzeba popijać, zagryzać, przedmuchiwać ani podejmować żadnych dodatkowych działań, co sprawia że to świetne palenie dla każdego, a idealne dla niedoświadczonego palacza. Trzecia tercja nieco zmienia oblicze tego cygara – pojawia się odrobina drewna, słodycz znika a jej miejsce zastępuje wspomniana wcześniej skóra. Tutaj przedmuchiwanie przynosi już efekty, choć niewielkie i oczyszcza cygaro. Przyjemność trwa, choć w nieco innym gatunku. Dopiero pod sam koniec pojawia się krzywe spalanie. Uczciwie muszę jednak przyznać, że zdarzyło się to na samym ogryzku, który już można by było odłożyć, ale szkoda mi było kończyć. Do poparzenia paluszków pyszne.