Gurkha Ninja XO

pierścień NinjaPierwsze, na co zwraca się uwagę trzymając to cygaro w dłoni, to jego olbrzymi rozmiar (6×60) i waga. Wrapper jest szorstki, ale przyjemny w dotyku, nie ujawnia żadnych luźnych miejsc. Zapach to kawa, kakao, skóra i przyprawy – niemal powalający aromat. Ciemny, brazylijski, lśniący wrapper i oszczędny pierścień dopełniają wyglądu tego cygara. Dla mnie 10/10.

Otwarcie puncherem daje ciasnawy ciąg, czego można się było spodziewać po tak solidnie zbitym tytoniu. W smaku na zimno – pikantne przyprawy. 9/10.

Natychmiast po odpaleniu czuć zapowiadaną przez producenta moc, która świetnie komponuje się z rozmiarem tego cygara – przed obydwoma aspektami należy czuć respekt. W smaku dominuje kremowa czekolada.Atutem jest także zimny dym – tego cygara nie sposób przegrzać. W połowie tercji pojawił się delikatny, kwaśnawy absmak, ale szybkie przedmuchanie poradziło sobie z problemem. Produkuje sporo aromatycznego, niemęczącego dymu. 19/20.

W drugiej tercji zawodzą technikalia – pod wpływem ciepła wrapper zaczął się rozwijać, i to od środka. Ponadto cygaro zaczęło przygasać, a podczas odpalania w popiele tworzą się charakterystyczne kuleczki, które oczywiscie nie mają wpływu na smak cygara, a świadczą jedynie o składzie gleby, w której wyhodowano tytoń. Smak pozostał bardzo przyjemny aż do końcówki tercji, kiedy to popiół zaczął się kruszyć, a smak zdecydowanie się pogorszył. 15/20.

Trzecia tercja nadeszła po tak długim paleniu, że sam nie wiem, czy jestem jeszcze w stanie wyczuć jakiekolwiek niuanse smakowe. Z pewnością cygaro zrobiło się smaczniejsze w tej tercji i daje dużo przyjemności, a moc rozłożona w takim czasie nie powala. Dymu za to zrobiło się jeszcze więcej. O ile jestem w stanie to określić, to w smaku zaczęło dominować drewno. Nie dopaliłem do końca, bo po pięciu godzinach palenia musiałem zająć się czymś innym. Odłożyłem na popielnicę spory kawałek nadal świetnie smakującego cygara. 18/20.

Spalanie w pierwszej i trzeciej tercji dobre. Niestety problemy w drugiej części bardzo dały mi się we znaki, zatem jedynie 5/10.

Cygaro jest względnie tanie, co sprawia, że stosunek ceny do jakości, a w szczególności ceny do ilości jest bardzo pozytywny. Dla mnie to 10/10.

Cygaro kończy z 86 punktami, ale być może mój egzemplarz, mający problemy w II tercji zaniża tę ocenę. Spróbuję inną sztukę i wtedy okaże się ile w tym racji.

Gurkha Ghost

pierścieńGurkha Ghost to przede wszystkim bardzo ładny batonik. Wrapper jest ciemny, połyskliwy, trochę nierówny, ale bardzo dostojny, szczególnie podkreślony srebrnym, mieniącym się hologramowo pierścieniem z wizerunkiem charakterystycznego wojownika. W dotyku twarde, ściśle zbite. Zapach to aromatyczna, delikatna skóra z domieszką kakao. 9/10.

Podczas otwierania puncher wchodził w cygaro opornie, a wychodząc ściągnął ze sobą kawał kapturka, przez co cygaro delikatnie rozwijało się podczas palenia. Duży minus. Ciąg dobry, nieco przyciasny. Smak przyjemnie kakaowy. 6/10.

I tercja to same pyszności! Czekolada, pod koniec tercji wzbogacona orzeszkami to smak, którego nie można zignorować. Leżakowanie w humidorze sprawiło, że dym jest kremowy, gęsty, aromatyczny i niedrażniący. Po wydmuchnięciu szybko rozwiewa się, nie tworząc duszącej chmury. 19/20.

II tercja sprowadza mniej słodyczy a więcej pieprzu. Nadal bardzo smaczne! Dymu nieco więcej, ale nadal smakowity, kremowy. Pod koniec smak zmienia się zgodnie z początkowym profilem zapachowym – skóra podszyta kakao. Smak nie jest jednak tak czysty i nieskazitelny jak w tercji poprzedniej. 18/20.

III tercja bardzo wzmocniła smak, chociaż wymagała większej ilości przedmuchań. Za to dymu było mniej. Profil smakowy oscylował wokół kakao, ale dało się wyczuć różne domieszki, które nieustannie wzmagały efekt. 17/20.

Spalanie jak od linijki! Przedmuchiwanie konieczne, przynajmniej raz na tercję, czasem częściej. Pod koniec warto popijać. 8/10.

Cygaro niezłe, chociaż niezbyt duże (60-70 minut). Za tą cenę przydałoby się coś więcej – zarówno w warstwie smakowej jak i w wielkości. 7/10.

Łącznie 84 punkty – kolejna wysoka ocena (szczególnie w warstwie smakowej) i zaczynam się zastanawiać, w jaki sposób nowe humidory, lepsze warunki i staranniejszy dobór cygarowego sąsiedztwa wpłynął na smak moich batonów. A może to moje zmysły płatają mi figle? Ale przecież nie będę szukał powodów, dla których cygara smakują mi coraz bardziej – lepiej skupić się na rozkoszowaniu nimi.