Perdomo 2 Limited Edition 2008 Robusto

Perdomo 2 robustoCygaro w formacie robusto box-pressed, po półrocznym leżakowaniu, w dotyku nadal sprawia wrażenie nieco suchego. Jest nieźle zwinięte, choć nieco luźniejsze w środkowej części. Wrapper jest szorstki, umiarkowanie pożyłkowany, brązowy, ale ze złotawym poblaskiem. Wygląd cygara opatrzonego podwójnym pierścieniem (czerwień i złoto) robi bardzo dobre wrażenie. Zapach nie jest zbyt intensywny, drzewno-skórzany, z odrobiną kakao na stopie. 8/10.

Doskonałe otwarcie puncherem – kapturek nienaruszony, ciąg idealny. Do tego wspaniały smak czekolady z chilli. Dla mnie bomba. 10/10.

Podczas odpalania cygaro niezbyt chętnie łapie ogień i udaje mi się przykopcić wrapper zanim właściwie odpalę. W smaku od samego początku króluje kawa z orzechami. Przez całą tercję jest to bardzo dobre i świetnie zbalansowane cygaro, produkujące spore ilości imponująco gęstego dymu. 19/20.

W drugiej tercji utrzymuje się orzechowy smak, choć przez chwilę (tylko) mocno stłumiony. Cygaro jest łagodne tak w smaki jak i w kwestii mocy. Pyszne. Dym z białego przeszedł w tej tercji w jasno niebieski i nie kłębi się, ale można w nim rozróżnić pojedyncze smużki. 18/20.

W trzeciej tercji dym zyskuje na intensywności i na chwilę robi się gryzący. Po chwili wrażenie znika, ale w smaku pojawia się pikantny finisz chilli. Orzechowy smak wzbogacił się ponadto o drzewne nuty, do tego stopnia, że pod koniec palenia czuć już tylko drewno. 19/20.

Spalanie to niemal ideał. Jedyną wadą jest to, że popiół odpada relatywnie często. Ale za to jest to jedno z niewielu cygar, które przez całe palenie nie potrzebuje przedmuchiwania. 9,5/10.

Stosunek ceny do jakości jest bardzo korzystny, a w cenie, w której je kupowałem, powinienem wziąć skrzynię. 10/10.

I tak oto pojawiło się cygaro, które miałbym ochotę palić nawet codziennie, o czym świadczy wysoka, 93,5 punktowa ocena. Do tego moc nie powala, a uczucie „kapcia” w ustach praktycznie nie występuje. Jeśli ktoś ma okazję, niech kupuje bez zastanowienia.

Reklamy

CAO Sopranos Edition Boss

SSopranos Edition Bossezon w pełni, pogoda piękna, balkon – palarnia wysprzątany, a do tego 85-te urodziny Clinta Eastwooda. Z tej okazji trzeba sięgnąć po coś wystrzałowego. Mój wybór pada na CAO Sopranos Edition Boss, a ci, którzy próbowali już tego cygara przyznają, że na tę okazję nada się wyśmienicie.

Cygaro trafiło do mojego humidora 10 miesięcy temu. Wrapper Mata Fina jest niezwykle ciemny i bardzo ładny. Samo cygaro jest duże, dobrze zbite i zdecydowanie budzi respekt. Do tego charakterystyczny zapach wsi – mocny i wyrazisty, łączący skórę, siano, drewno i kilka innych nut. Bardzo pobudzający i zachęcający do palenia. 9,5/10.

Jako, że rozmiar Boss to Torpeda, otwieram nie puncherem, a obcinarką dwuostrzową i dobieram sobie idealny ciąg. Smak na zimno słodkawy, skórzany i drzewny. 9,5/10.

Od samego początku palenia duża, pozytywna niespodzianka – cygaro od pierwszego puffa ujawnia czysty, wyrazisty, drzewny smak. Może niezbyt skomplikowany, ale za to przepyszny. Nie ma się po co nawet doszukiwać innych nut. Od razu daję 19/20.

Druga tercja nie przynosi może kolosalnych zmian. Dym gęstnieje, chociaż od początku był imponujący. W smaku utrzymuje się skóra. Cały czas pyszne i choć nie można powiedzieć, że się znudziłem tak smacznym cygarem, to zaczyna mnie powoli ogarniać przesyt. 18/20.

 Trzecia tercja także nie przynosi diametralnych zmian, ale drobne odchylenia jednak się pojawiają. Cygaro stało się bardziej czekoladowe, a co za tym idzie słodsze. Co ciekawe, słodszy na tym etapie stał się także finisz, który ucieka w stronę kawy. Sama końcówka zaś zdaje się być orzechowa. 17/20.

Muszę przyznać, że kwestia spalania nie pozostawia nic do życzenia. Cygaro pali się prosto, popiół jest zbity i nie prószy, odłamuje się na popielnicy ładnymi kawałami. Cygaro się nie zapycha i nie zagasa – ideał. 10/10.

Cena cygara nie jest niska. W zależności od sklepu i od wielkości zakupu waha się w okolicach 30 PLN za sztukę. Nie jest to jednak cena wygórowana za takie cygaro i na pewno warto kupić, gdy zobaczycie je w jakiejś promocji. Za cenę „katalogową” mogę przyznać 8/10 punktów.

Łączna ocena to 91 punktów. Wysoka ocena dla dobrego cygara. Myślę, że i Clint byłby zadowolony z tego wyboru. Nie polecam zupełnie początkującym zarówno ze względu na cenę jak i na moc, ale bardziej zaawansowani cygarowi bracia i siostry, powinni koniecznie skosztować.

Don Pepin Garcia Cuban Classic Toro 1950

Cuban ClassicCygaro, które w humidorze poleżało odpowiednią ilość czasu i pojechało ze mną na wakacje (z powodu okoliczności ocena może być nieco subiektywnie zawyżona).

Oględziny wypadają pozytywnie. Wrapper jest sprężysty i ładnie ugina się pod palcami, chociaż zbicie tytoniu nie jest idealne (ugina się nierównomiernie). Wyczuwalny jest zapach stajni – charakterystyczny zapach klasycznego kubańczyka, czyli skóra, tytoń i odrobina ziołowego dodatku. Stopa za to wyraźnie cedrowa. 9/10.

Otwarcie obcinarką dwuostrzową (gdyż zapomniałem ulubionego punchera). Poskutkowało to tym, że pierścień zszedł cały. Szczęśliwie cygaro nie zaczęło się rozwijać, a więc trafił mi się prawdziwie udany egzemplarz. Ciąg bardzo dobry, ale smak raczej ubogi – głównie sianko. 7/10.

Moc tego cygara czuć od pierwszego puffnięcia. Smak natomiast wręcz przeciwnie – głównie gorycz, chociaż coś majaczy na horyzoncie. Po chwili majaki dochodzą do głosu i czuć drewno, chociaż z długim i gorzkim finiszem. Zdecydowanie brak mu balansu. Dopiero w połowie tercji pojawia się większa równowaga, ale smak jest nieskomplikowany, choć bardzo przyjemny. 16/20.

W drugiej tercji w końcu jest się czym zachwycić. Do drewna doszła odrobina orzechów, a goryczka na finiszu znacząco się zmniejszyła. Wszystko jest teraz zrównoważone i można się delektować. Szkoda, że tak późno, ale ważne, że jest. 18/20.

Trzecia tercji przynosi spadek wyczuwalnej mocy. Staje się też słodsza, chociaż z chwili na chwilę finisz robi się coraz wyraźniej gorzki. Po przedmuchaniu (dopiero teraz uznałem za konieczne odświeżyć cygaro) zrobiło się przyjemnie orzechowe i tak właśnie smakuje aż do końca. 19/20.

Spalanie jest przyzwoite, lekko krzywe, ale akceptowalnie. W trzeciej tercji potrafi przygasnąć. Dużym plusem jest to, że nie rozwija się, pomimo utraty kapturka. 8/10.

Cena tego cygara to 20 PLN z groszami i uważam ją za całkowicie akceptowalną, chociaż nie okazyjną. 8/10.

Łączna ocena to 85 punktów. Rewelacji może nie ma, ale jest to przyjemne cygaro, z którym można spędzić przemiłe 90 minut.

Cult Classic Robusto

Cult Classic RobustoKontynuując moje „wiosenne przewietrzanie humidora”, zdecydowałem się na kolejne cygaro marki Cult. Poprzednie nieźle się zapowiadało, więc czas spróbować innego formatu, który trafił do humidora w tym samym okresie i po około siedmiu miesiącach zasłużył na spalenie.

Pierścień pojedynczy, identyczny z poprzednim (nawet zdjęcie udało mi się zrobić dokładnie pod tym samym kątem, tylko w innym miejscu „tła” leży). Gładki wrapper pachnie słodkimi korzeniami i ziołami oraz skórą – nadzwyczaj smakowicie. Twardość i elastyczność cygara bardzo dobre. 9,5/10.

Bardzo delikatnie otwieram puncherem, bo kapturek trzeszczy. W końcu jednak poddaje się i otwiera, bez większych, niepożądanych uszkodzeń. Ciąg jest idealny, smak zachęcający – drzewny i słodkawy. 10/10.

Pierwsza tercja i od razu czuć moc i pikantną gorycz tytoniu. Od razu czuć też respekt. Smak wygładza się i w połowie tercji przypomina smak spieczonego chleba. Bardzo smaczna tercja. 18/20.

Bez przedmuchania przechodzę do tercji drugiej, która nadal jest smaczna i aromatyczna, a zatem absolutnie nie potrzebuje poprawiania. Stwierdziłbym nawet, że jest bardziej aromatyczna. Dominujący jest smak orzechów laskowych oraz odrobina drewna. 19/20.

Trzecia tercja jest mniej aromatyczna, ale radzę sobie z tym dzięki szybkiemu, intensywnemu przedmuchaniu. Po procesie nie jest duszące, a wydobyty aromat jest mocno orzechowy i bardzo smaczny. Dodatkowym efektem jest bardzo kremowy, delikatny w konsystencji dym. 16,5/20.

Popiół jest przez całe palenie dość zbity. Dym aromatyczny, gęsty, kształtujący się w ładne obłoczki. Spalanie w miarę proste, dopiero pod koniec nieco nierówności i skłonność do przygasania. 8,5/10.

Za tę cenę, cygaro warto zakupić. Można się nawet wiele nie zastanawiać. 9/10.

Łączna ocena to 90,5 punkta, i muszę przyznać, że oddaje to całkiem nieźle moje odczucia. Nie polecam początkującym, ze względu na moc, choć ta podobno może się różnić w zależności od partii. Polecam za to każdemu, kto z cygarami ma już pewne doświadczenia, a jeszcze go nie próbował.

Alec Bradley Prensado Torpedo

Alec BradleyLubię cygara w formacie Torpedo, ponieważ dają duże możliwości w kwestii regulowania ciągu. Tym razem na dodatek jest to cygaro box-pressed. Posiada ono piękny, bogaty, szeroki pierścień, nadający cygaru bardzo dostojny wygląd. Zapach „stajni” (pisałem o nim w dziale FAQ) jest wyraźny, ale w tym przypadku bardzo przyjemny, mocno skórzany. Wrapper ciemny, lśniący oleiście, prawie niepożyłkowany. Zbicie dobre, ale nie idealne. 9/10.

Otwarcie obcinarką ze względu na wspomniany kształt głowy cygara. Ciąg ciasnawy (celowo). Smak na zimno kawowy, bardzo bogaty. 10/10.

Kiedy smak cygara jest idealny, ciężko pisać epopeję. Żadnych absmaków, smak tytoniu i kawy wręcz upajający. Pełnia pysznego smaku. Do tego odpowiednia moc, którą określiłbym jako średnią do pełnej. 20/20.

W drugiej tercji moc jeszcze wzrasta. Nadal jest pyszne, ale odrobinę gorzknieje. Po przedmuchaniu wrażenie znika i pojawia się czysty smak drewna. 19/20.

Trzecia tercja objawia się dołączeniem aromatów skórzanych do wcześniejszego drewna. Przedmuchanie skutecznie oczyściło cygaro i przywróciło pyszny, czysty, bogaty smak. 18/20.

Spalanie równiutkie, chociaż trzecia tercja powoduje lekkie zaburzenia (cygaro w końcu samo je koryguje). Dużym minusem jest bardzo długi niesmak w ustach, utrzymujący się ponad 24 godziny, pomimo kilkukrotnego mycia zębów, płukania, jedzenia itp. 8/10.

Cygaro nie należy do tanich, ale jego smak jest tak świetny, że warto dać za nie te 30 PLN. 9,5/10.

Łączna ocena to 93,5 punkta. Wybaczcie krótką recenzję, ale przy tak dobrym dymie trudno było wyrwać się ze stanu pełnego odprężenia. To świetne cygaro, chociaż dobrze, by paliły je osoby, które mają za sobą kilka (dziesiąt) wypalonych cygar. Po pierwsze ze względu na moc, a po drugie dlatego, że po tym cygarze sporo innych może już nie smakować tak jak przed.

My Father Le Bijou 1922 Petit Robusto

My FatherW końcu nastały cieplejsze dni, zima się skończyła (a przynajmniej wszystko na to wskazuje) i można znów czerpać przyjemność z cygarowego arsenału. Oczywiście ci, którzy popalają w domu lub w kawiarniach, nie robili sobie przerwy, ale mnie jednak najprzyjemniej pali się w fotelu na balkonie, zatem uzależniony jestem od temperatury. A ta właśnie spojrzała na mnie łaskawszym okiem i sezon cygarowy mogę uznać za rozpoczęty.

Z okazji inauguracji sezonu balkonowego aż prosiło się, by zapalić jakieś wyjątkowe cygaro. Zaglądając do humidora zauważyłem pewniaka – My Father LE Bijou 1922. Cygaro to już recenzowałem, ale tym razem zabrałem się za inny, mniejszy format. W dodatku wtedy była to ocena bezpunktowa, a mam przeczucie, że to cygaro zasługuje na to, by znaleźć się w rankingu.

Oględziny cygara to przyjemny wstęp do palenia i zawsze uważałem, że nie powinny być pomijane. Pomimo iż znam wygląd tego pierścienia, zawsze zachwyca mnie ilością detali. Tytoń jest idealnie, ciasno zbity i elastycznie sprężynuje pod palcami, nie zapadając się. Zapach wrappera to słodka, podwędzana skóra, stopa cygara pachnie natomiast nieco ziemistą czekoladą. Doskonałe połączenie subtelnie wpływa na zmysły. 10/10.

Puncher w ruch i uzyskujemy eleganckie otwarcie. Ciąg ciężkawy, ale tak właśnie lubię. Smak słodki, ale nie przesłodzony. Dominują nuty kakaowe. 9,5/10.

I tercja – Od pierwszego puffa pyszna, pełna smaku, gęsta przyjemność. Wrażenia są trudne do opisania i jestem świadom, że w części jest to zasługą przymusowej abstynencji. Odrobina pieprzu na finiszu tylko dopełnia obrazu całości – jest niczym czekolada z chilli. Pod koniec tercji smak przechodzi w stronę głęboko ziemistego. 19/20.

II tercja – Rozpoczynam od mikroprzedmuchania – cygaro go nie potrzebuje, ale i tak to robię, by odświeżyć smaki. Od razu wyczuwam orzech i drewno cedrowe, a także delikatną słodycz. Moc jest odrobinę bardziej wyczuwalna. Dym mleczny, gęsty, zawiesisty, w jasnym kolorze. Smak traci słodycz na rzecz wzmożonej pikantności. 17/20.

III tercja – Przedmuchanie przed tą tercją jest już nieco bardziej obfite. Daje także większe rezultaty. Pełny, drzewny, pikantny smak cygara wynagradza proces. Palę tak długo, aż cygaro robi się za ciepłe i szczypie w język. 18/20.

Spalanie idealne, jak od linijki. Ładnie podtrzymywany żar, zimny dym – ideał. 10/10.

Stosunek ceny do jakości zaskakuje pozytywnie. Cygaro jest według mnie niemal idealny, a możliwość zakupu w cenie nieco powyżej 20 złotych to prawdziwa okazja. 9,5/10.

Łączna ocena to 93 punkty, co świadczy o tym, że jest to potężne cygaro w małym formacie, onieśmielające złożonością aromatu i warte polecenia.

Rocky Patel Decade Torpedo

Rocky PatelRocky Patel Decade 10th Anniversary uśmiechało się do mnie przez szybkę humidora od kiedy trafiło do niego dwa i pół miesiąca wcześniej. Miałem ogromną ochotę na to cygaro i czekałem na pierwszy odpowiedni moment. Moment nadszedł, czy odpowiedni – nie wiem… faktem stało się, że wyciągnąłem cygaro z pojemnika z zamiarem spalenia. A słowo obróciłem w czyn.

Torpedo box-press w rozmiarze 6,5×52 prezentowało się znakomicie ze swoim podwójnym, beżowym pierścieniem. Nie było bardzo mocno zbite, za to pięknym zapachem zaciągałem się wielokrotnie jeszcze przed odpaleniem – piernikowy, korzenny, intensywniejący w pobliżu stopu. 9/10.

Smak na zimno słodko-korzenny, ciąg regulowany jak na torpedę przystało. Mnie udało się uzyskać ciasnawy – taki jaki lubię najbardziej. 10/10.

Pierwsza tercja zaczęła się niefortunnie – wrapper pękł odrobinę już podczas odpalania. Niestety ślinka ciekła mi na myśl o tym batoniku i nie odleżał ani chwili po wyjęciu z humidora. No to mam za swoje. Aromat orzechowy i nie przytłaczająca doza ostrej papryki w przełyku. Jest dobrze. 18/20.

Druga tercja to orzechowości ciąg dalszy, ale dołącza odrobina drzewnego smaku. Połączenie smakowite. Choć początkowo popijać nie trzeba, to pod koniec tercji rozwój mocy doprowadza mnie do momentu, gdy chwytam za szklaneczkę i zwilżam gardło. Gorycz znika i znów cieszę się cygarem. 18/20.

Trzecia tercja przynosi dalszy wzrost mocy. W smaku dominują orzechy. Nadspodziewanie długo utrzymuje się zimny dym – za to warto pokochać cygara o sporym ringu. Pod koniec palenia dostrzegam smołkę i poprawiam otwarcie, by przez kilka następnych chwil znów raczyć się orzechowym dymem. Ogryzek odkładam do popielnicy i przez chwilę delektuję się jeszcze unoszącym się aromatycznym dymem. 16/20 (za smołę).

Spalanie niestety dramatyczne – możliwe, że to wina wadliwego egzemplarza, ale cygaro bardzo źle wypadło pod względem technicznym. Popiół się rozwarstwia, wrapper miejscami jest zupełnie nie palny i odpada płatkami, co wiąże się z tendencją do tunelowania. Na domiar złego od drugiej tercji rozpoczyna się zupełnie niekorygowalne krzywienie, które psuje frajdę. 3/10.

Stosunek ceny do jakości, jako że cygaro jest dość drogie nie jest idealny, ale akceptowalny. Jeśli technikalia byłyby prawidłowe, mogłoby to wypaść lepiej, a tak jedynie 6/10. Warto zaczekać na promocję.

Łączna ocena to 80 punktów. Warto zaznaczyć, że cygaro miało szansę na dużo wyższą ocenę, gdyby nie wady techniczne. Z pewnością powtórzę doświadczenie, bo cygaro było wyraźnie smaczniejsze od RP Royal Vintage, które otrzymało jedynie o jeden punkt mniej.