Alec Bradley Family Blend the Lineage Robusto

Family BlendBlend jest mi znany, ale chyba po raz pierwszy zapaliłem Robusto. A na pewno pierwszy raz postanowiłem je zrecenzować. Ten egzemplarz przeleżał w moim humidorze 19 miesięcy, mam więc wrażenie, że wystarczająco „skruszał”.

Przede wszystkim muszę nadmienić, że to konkretne cygaro bardzo mi się podoba. Zarówno wspaniały, aksamitny wrapper jak i dość nowoczesny pierścień. Od pachnącej skórą i czekoladą stopy, poprzez idealnie sprężysty trzon aż po zakończoną świńskim ogonkiem głowę stanowi dla mnie ideał, dlatego 10/10.

Po odcięciu części kapturka dwuostrzową obcinarką uzyskałem idealny ciąg. Walory smakowe na zimno dorównują aromatom, wyczuwanym przez nos – dominuje skóra i czekolada, ale da się także wyczuć odrobinę słodkiego cedru. Nadal 10/10.

Pierwsze puffy są bardzo delikatne, słodko kwaśne, ale nie w ten odrzucający sposób. Ot – tytoń. Po chwili pojawia się odrobina pikantnej goryczki na finiszu. Przez cały czas trwania tej tercji cygaro jest pyszne, a smaki oscylują wokół wytrawnego drewna i gorzkiej czekolady z pieprznym finiszem. 19/20.

Zachęcony tak dobrym początkiem, nie przedmuchuję przed drugą tercją, bo cygaro zdaje się tego nie wymagać. Nadal ma zadziwiająco czysty smak, teraz głównie cedrowy. Pieprzny finisz nadal obecny i w miarę upływu czasu coraz bardziej inwazyjny. 17/20.

Trzecia tercja przynosi wzrost mocy i ostrości. Smak ucieka w stronę migdałów, ale nie jest już tak czysty jak poprzednio. Po szybkim przedmuchaniu dym raz jeszcze staje się kremowy, ale zaledwie na moment. Przez tę chwilę znowu czuć drewno. Potem wraca pieprz, a cygaro niebezpiecznie się nagrzewa. Pora kończyć. 16/20.

Spalanie jest umiarkowanie równe, cygaro nie zagasa. Popiół żółtawy, ale jego smak podczas palenia jest właściwie niewyczuwalny. Pod koniec cygaro mocno się nagrzewa nawet przy niskiej prędkości palenia. 7/10.

Cygaro kupowałem dość dawno temu i cena była przystępna. Niestety w obecnej chwili trudno je znaleźć w sklepie (chociaż da się), ale jego koszt jest umiarkowanie wysoki. Nadal warto. 9/10.

Myślę, że łączna ocena na poziomie 88 punktów to dobra rekomendacja, by mieć to cygaro w swoim humidorze.

Oliva Serie V Double Robusto (powtórka)

oliva vJuż kiedyś je paliłem i nawet powstała recenzja, ale brak doświadczenia oraz błędy w przechowywaniu cygara wpłynęły na ocenę. Tym razem wszystko tak jak trzeba. Cygaro poleżało w humidorze około roku (z tego co pamiętam), zatem z przyjemnością przystępuje do dzieła.

Double robusto to gruby batonik (5×54), zatem dobrze leży w dłoni – tak jak lubię. Wspaniały czekoladowy kolor wrappera pozbawiony jest jakichkolwiek wad. Żyłki są cienkie i rzadkie, nie zdrewniałe, a sam liść okrywowy gładki, ale nie śliski. Zapach skórzano czekoladowy – poezja. Wyczuwalny zarówno ja stopie jak i na całej długości cygara. Czego chcieć więcej? 10/10.

Po otwarciu puncherem idealny, czekoladowy ciąg. W ustach nie pozostaje nawet mały okruch tytoniu. 9,5/10.

Początek gorzki, ale bez sztuczności czy kwasu. Czekolada wyczuwalna od pierwszego puffa cieszy. Finisz pikantny w gardle. Bardzo przyjemne, nawet zanim się rozgrzało. Potem goryczka zanika, pojawia się ziemista, czarna kawa. Doskonałe wrażenia. Pod koniec tercji finisz odrobinę łagodnieje. Jedyne co mogę mu zarzucić to nieco za mało dymu – trzeba poprawić otwarcie. 19/20.

Pełniejsze otwarcie pomogło i dymu jest dokładnie tyle, ile trzeba. Jest on gęsty, mleczny i aromatyczny. Smak cygara jest po prostu świetny. Pojawiają się co chwila nowe smaki, jednak nie zmiksowane, ale dokładnie wyczuwalne. Jest więc czekolada, kawa, skóra, ziemia i odrobina drewna zaraz po szybkim przedmuchaniu. Jak dla mnie, pełne spektrum. 19,5/20.

Smaki zmieszały się dopiero w trzeciej tercji. Czuć je tu wszystkie na raz i choć wolałem wyczuwać je po kolei, to nie jest to złe doświadczenie. Finisz znów stał się bardziej pikantny. Pomimo mieszanki, nie czuć smaku popiołu, który występuje często w takim przypadku. Niestety pod sam koniec przegrzałem mojego batonika i musiałem odłożyć do popielnicy, choć zostało jeszcze dobre trzy centymetry palenia. 17/20.

Spalanie nie było idealne. W trzeciej tercji zaczęło lekko przygasać, a w głowie cygara zebrała się odrobina smoły. Ocenę obniża także kapeć w ustach następnego ranka. Paliło się jednak równo i przez większość czasu nie było z nim problemów, zatem 8,5/10.

Trzeba przyznać, że nie jest to cygaro budżetowe. To zdecydowanie wysoka półka premium. Jego cena, wynosząca około 40 PLN za sztukę w pełni to odzwierciedla. Jakość jednak jest niekwestionowana, zatem 7,5/10.

Łączna ocena to wyśmienite 91 punktów. Należy jednak zwrócić uwagę, że pierwsze dwie tercje tego cygara są niemal idealne i już choćby po to, by tego doświadczyć warto po nie sięgnąć od czasu do czasu.

My Father Connecticut Toro Gordo

My FatherCygaro przeleżało u mnie w humidorze półtora roku, można więc powiedzieć, że długo czekałem na odpowiednią okazję, by spalić tego olbrzyma (6×60).

Jak widać (albo można wywnioskować z opisu) cygaro jest sporym grubasem, który budzi respekt i przyjemnie ciąży w dłoni. Cygaro jest dobrze zbite, ale wystarczająco elastyczne, by nie obawiać się o ciąg. Liść okrywowy w okolicach głowy jest lekko zielonkawy (co widać na zdjęciu), ale nie odejmuje mu to uroku. Imponujący podwójny pierścień, którym cygaro jest opasane, jest jak zawsze misternie zdobiony a efekt uzupełnia granatowa opaska na stopie cygara, która stanowi doskonałe zabezpieczenie przed uszkodzeniami. Zapach drzewno łąkowy, bardzo naturalny, szczególnie intensywnie wyczuwalny na stopie. 9,5/10.

Otwarcie puncherem ujawnia dobry, choć zadziwiająco lekki ciąg. Smak to dominacja kawy nad ziołami. Drewna na zimno nie czuć. Przyjemnie zaskakujące. 9,5/10.

Zaraz po odpaleniu, ujawnia się delikatna, nienachalna cygarowa słodycz. Podkreśla ona drzewny smak i jest bardzo, ale to bardzo miła. Doskonałe połączenie delikatnego, choć nie kremowego dymu z pikantnym finiszem. Przedmuchane w połowie tercji ujawnia tajemne pokłady orzechowego dymu. 18,5/20.

Po przedmuchaniu, już w drugiej tercji, dym staje się tak kremowy, jak to tylko możliwe, zaspokajając nawet moje, delikatne podniebienie. Smak kawy z mlekiem potęguje to wrażenie. Przyszedł czas na pozbywanie się pierścieni i choć nie schodzą bezboleśnie, to nie powodują większych zniszczeń. 19/20.

W trzeciej tercji cygaro nadal jest smaczne, ale odrobinę nudnawe. Nie ma fajerwerków, nie pojawiają się nowe smaki a dym stracił kremistość. Dopiero po kolejnym przedmuchaniu czuje trochę orzechów i drewna, które zwalcza nudę. Pod koniec cygaro zaczyna przechodzić smakiem popiołu i mimo to, że jeszcze się nie przegrzewa, odkładam je do popielnicy. 17,5/20.

Cygaro doskonale współpracuje z „użytkownikiem” i nie wymaga żadnych skomplikowanych zabiegów. Popiół ładnie trzyma się cygara, choć nie wygląda na bardzo ścisły w środku, to zewnętrzna warstwa utrzymuje okruchy w całości. Spalanie równe i nie stwarzające problemów. Nie przygasa nawet przy dłuższej przerwie w paleniu. 10/10.

Stosunek ceny do jakości to twardy orzech do zgryzienia. Cygaro nie należy do tanich (w tej chwili jego cena, w zależności od sklepu waha się od około 36 PLN do mniej więcej 43 PLN), ale jest bardzo dobre, nieprzesadnie wymagające, wysokiej jakości i posmakowałoby zarówno początkującym jak i doświadczonym palaczom. Nie jest przesadnie mocne, ale obdarzone wyrazistym smakiem. Nie przytłacza, a daje przyjemność przez całe sześć cali. Do tego kapeć w ustach jest mało dokuczliwy, a czasami miewam z nim problemy. Ideałem byłoby, gdyby było tańsze, ale w zaistniałej sytuacji dałbym mu od 7,5 (za 43 PLN) do 8,5 (za 36 PLN), a skoro w tej kategorii oceniam najbardziej korzystną w danej chwili opcję, to wynika z tego, że powinienem przyznać właśnie 8,5/10.

Cygaro kończy z oszałamiającą łączną oceną 92,5 punktów. Ten wysoki wynik zasługuje na uznanie i z pewnością będę wracał do tego pysznego cygara przy specjalnych okazjach.

Tatuaje Tattoo Universo

TTatuaje Tattoo Universoo moje drugie Tattoo, ale robi o wiele lepsze wrażenie niż poprzednia sztuka. Jedno nierówne miejsce w żaden sposób nie wpływa negatywnie na odbiór, a jest to jedyna zła rzecz, którą mogę w tej chwili powiedzieć. Wrapper jest ciemny, czekoladowy, o ładnej fakturze i dostojnym pożyłkowaniu. Wrapper pachnie słodką czekoladą, podczas gdy stopa cygara poza kakao pachnie także skórą i nie jest aż tak słodka. 9,5/10.

Otwarcie puncherem i ciąg na zimno jest ok. Smak to słodka czekolada. 9/10.

Pierwsze puffy zaskakują bardzo pozytywnie bogactwem kakaowej goryczy. Słodyczy ani śladu, ale uważam że to dobrze. Od razu czuć, ze to poważny zawodnik. Gdy cygaro trochę się rozgrzewa, pojawia się mocno pikantny, pieprzny finisz. Smak jest doskonały. 20/20.

Drugą tercję zwiastują migdały, pojawiające się w smaku i całkowicie zmieniające profil. W połowie tercji (czyli w połowie cygara) zaistniała konieczność przedmuchania, który to zabieg oczyścił smaki. Teraz to wytrawnie drzewny tytoń. 19/20.

Po kolejnym przedmuchaniu w trzeciej tercji dym robi się bardzo kremowy. Smak kakao, ale lekko ziemisty i z pikantnym finiszem. Bajecznie smaczne. W ogóle nie miałem ochoty odkładać go do zagaśnięcia. 19,5/20.

Spalanie nie było idealne. Po około jednym centymetrze zrobił się kołek i musiałem poprawić otwarcie (gilotynka dwuostrzowa), a następnie także rozluźnienie tytoniu poprzez lekkie ugniecenie głowy. To załatwiło sprawę. Niestety w trzeciej tercji pojawia się odrobinę tunelowania i cygaro przygasa. Podczas ponownego odpalania w popiele robią się charakterystyczne kuleczki, ale tym razem są twardsze i większe niż zwykle. Z uwagi na te trudności 8/10. W końcu pojawiają się tylko w krótkich chwilach.

Stosunek ceny do jakości jest świetny, a biorąc pod uwagę promocje, które przecież się pojawiają od czasu do czasu – brać bez zastanowienia. 10/10.

W ten oto sposób, zupełnie niespodziewanie cygaro to otrzymuje niesamowite 95 punktów.

Joya de Nicaragua Antano 1970 Gran Consul

JdN Gran ConsulCygaro to, stworzone pierwotnie w pierwszej fabryce w Nikaragui, założonej w 1964 roku, uznawane była za najlepszą markę w kraju a może nawet na świecie, była bowiem aprobowana przez kilku prezydentów USA. Obecna wersja to blend odnowiony po dekadach niszczenia kraju przez ówczesny ustrój. Data w nazwie, ma przypominać o dziedzictwie tych cygar.

Wygląd niezmiernie mi się spodobał. Cygaro jest krótkie, ale ma solidny ring. Jest dobrze zbite, jędrne, a wrapper jest szorstki, ciemny i bez uszkodzeń. Widoczne żyłki nie są zgrubiałe. Zapach cygara to orzechy w płynnym miodzie, nieco ziół podszytych drewnem na stopie – wprost nie można mu się oprzeć. 10/10.

Otwarcie obcinarką (wszak torpedowy kształt) pozwala uzyskać preferowany ciąg, choć w moim przypadku chyba przesadziłem, bo jest luźnawy. Smak na zimno wyraźnie ziołowy. 9/10.

Pierwsza tercja od samego początku mnie urzekła. Od pierwszego pociągnięcia smaki drzewno-orzechowe. Dym kremowy, lekko pieprzny na finiszu. Do ust dociera spory kłąb gęstego, aromatycznego dymu (wspomniane szczodre otwarcie). Trudno się do czegoś przyczepić. 20/20.

Główny smak drugiej tercji to czekolada z orzechami. W finiszu pojawia się jednak w pewnym momencie absmak w postaci kwaśnych, mokrych liści na języku, co jest znakiem, że cygaro wymaga przedmuchania. Po tym zabiegu wrażenie znika i dalej można się rozkoszować smakiem. 18/20.

Trzecia tercja objawia się tym, że dym, chociaż nadal gęsty, staje się bardziej szorstki. Traci kremistość i choć nadal jest smaczny, to wrażenie nie jest już tak oszałamiające. Do tego moc wzrasta wraz ze zbliżaniem się do końca (nic w tym złego, ale rozgrzało się nagle). 18/20.

Spalanie jest dość równe i bezproblemowe, ale w środku długości przygasło. Dopiero przedmuchanie na gorąco przywróciło je do stanu używalności. 8,5/10.

Cena, jak za tak niewielkie cygaro jest dość wysoka, bo przekracza 30 PLN za sztukę. Jednak przy tak dobrym cygarze, cena może znajdować uzasadnienie. Nie jest to jednak w żadnym razie okazja. 7/10.

Cygaro bardzo przypadło mi do gustu i jeśli pojawi się w promocji, z pewnością dokupię kilka sztuk. Łączna ocena na poziomie 90,5 punktów zdaje się dobrze to odzwierciedlać.

Perdomo Grand Cru 2004 Maduro Robusto

Perdomo crop of 2004Bardzo ładne cygaro. Wrapper skórzasty, satynowy, z w ładnych kolorach. Samo cygaro doskonale zwinięte, przyjemne w dotyku, sprężyste. Pachnie wyraźnie paloną kawą. Stopa posiada aromat nieco orzechowy. Ideał, więc 10/10.

Otwarcie jest bezproblemowe. Puncher dziurkuje kapturek. Ciąg jest świetny a smak na zimno odpowiada nieźle kawowemu zapachowi, choć chciałoby się, by był bardziej intensywny. 9/10.

Doskonały początek – bogaty smak tytoniu i przypraw. Wyczuwalna jest dostojność, którą wyczuwałem też w Perdomo 2 Limited Edition 2008 Epicure Maduro. Pod koniec tercji czuć w smaku dobrą, gorzką herbatę z dość pikantnym finiszem. 18/20.

W drugiej tercji główny smak pozostaje ten sam, jednak zmieniają się niuanse, ewoluując w kierunku rodzynek w rumie i smaku delikatnie piernikowego. Pod koniec tercji pojawia się wyraźny aromat palonej kawy, a dym staje się kremowy. 17/20.

W trzeciej tercji, pojawiają się na przemian orzechy i kawa. Żaden ze smaków nie dominuje i byłoby to świetne doświadczenie, lecz niestety cygaro zrobiło się gorące i zgorzkniało. Być może winna była moja łapczywość. 16/20.

Spalaniu nie można wiele zarzucić – jest niemal wzorowe. Dopiero w trzeciej tercji pojawiło się leciutkie krzywienie połączone z tunelowaniem, ale to drobiazg. 9/10.

Cygaro to nie należy do tanich, ale ja kupiłem je w bardzo dobrej cenie i na szczęście posiadam jeszcze jeden egzemplarz. W cenie nominalnej, w której już chyba nigdzie nie mozna go kupić, nadal uzyskałoby stosunek ceny do jakości oceniany przeze mnie na 9/10.

Bardzo dobre cygaro, co odzwierciedla punktacja – 88 punktów. Polecam próbować, bo doznania choć nie powalają na łopatki, to są niezwykle przyjemne.

Perdomo Exhibicion Double Robusto Maduro

Perdomo Double RobustoBiorąc do ręki ten śliczny kawał sztuki cygarowej stwierdzam, że w kwestii cygarowego wyglądu jest to ideał. W mojej opinii ten batonik ma idealny stosunek ringu do długości cygara, co nadaje mu doskonałego wyglądu. Zwinięcie też jest świetne, a podkreślający wszystkie walory, szeroki pierścień łatwo schodzi, by ułatwić palenie. Mój egzemplarz leżakował przez pół roku w domowym humidorze, ale w sklepie poleżał dłużej, bo czuć było głębię jego aromatu – kakaowo tytoniowy. Ponadto jedna strona cygara narażona była na światło i była wyraźnie jaśniejsza. Moja ocena to 9,5/10.

Otwarcie puncherem nie nastręcza trudności i na tacy podaje nam idealny ciąg. Smak na zimno jest odrobinę owocowy, ale przede wszystkim tytoniowy. Bardzo wyrazisty. 10/10.

Pierwsza tercja zaczyna się od smaku gorzkich orzechów. Dym jest bardzo przyjemny, prawie idealnie kremowy, o średniej gęstości. Gorycz po kilku minutach znika, ale smak orzechów pozostaje, co bardzo mnie cieszy. 17/20.

Druga tercja zaczyna się od niewielkiego pogorszenia ciągu, a co za tym idzie zmniejszeniem intensywności smaku i ilości dymu. Jedyne, co wynagradza zmianę, to pojawienie się nieco pikantnego finiszu. Przedmuchanie spowodowało jedynie to, że dym nieco obficiej kłębił mi się nad głową. 15/20.

Trzecia tercja jest powodem obniżenia oceny całego palenia. Cygaro ma co prawda drzewny smak, ale mocno stłumiony pogarszającym się ciągiem. Moc wzrasta, ale samo cygaro jest męczące i nudnawe. Niestety nie tego się spodziewałem, zatem jedynie 14/20.

Spalanie nie sprawia większych problemów, ale pogarszający się ciąg idzie w parze z tendencją do przygasania. Pod koniec pojawia się także odrobina smoły, która zniekształca odczucia. 8/10.

Stosunek ceny do jakości nie jest bardzo zły, jeśli cygaro (tak jak ja) kupujemy w promocji. Wtedy ocena w tej kategorii byłaby bardzo wysoka. Niestety za cenę nominalną, rynkową, jedynie 7/10.

Ocena łączna to 80,5 punkta i chociaż spodziewałem się, że idąc za ciosem i paląc kolejne Perdomo będzie lepiej, to przecież nie ma tragedii. Cygaro paliłem około 2 godzin i mogę je polecić początkującym, którzy budżetówki mają już za sobą.