Victor Sinclair Primeros Tabacos Churchill

Primeros TabacosCygaro spędziło w humidorze ponad dwa lata. Jak się okazuje, to idealny wiek dla tego cygara. Wrapper nie jest zbyt piękny – jasny, szorstki i nieciekawy. Pierścień typowy dla marki w kolorach pomarańczu i złota. Dodatkowa złota obrączka okala stopę cygara. Zapach na zimno to lekko kakaowy tytoń, przy czym kakao wyczuwalne jest głównie na stopie. Zbicie dobre, bez luźnych miejsc. 8,5/10.

Otwarcie puncherem daje dobry ciąg. Smak na zimno delikatny, słodkawy, odrobinę ziołowy. Ciekawy, choć mało wyrazisty. 9/10.

Początek palenia jest delikatny, tytoniowy. Smak nieskomplikowany, ale czysty. Przez całą pierwszą tercję cygaro jest lekkie i smaczne. 17/20.

Druga tercja nie przynosi wielkich zmian. Nieprzytłaczająca moc i smaki sprawiają, że można się zrelaksować. Nie jest ekscytująco, ale i nie bardzo jest się do czego przyczepić. 17/20.

Gdy myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy, cygaro pokazało pazur. Pieprzny finisz z chwili na chwilę staje się dłuższy. 17/20.

Spalanie jest niemal idealne. Równe jak od linijki. Popiół odpada ładnymi, zwartymi kawałkami. 9,5/10.

To cygaro można uznać za budżetówkę i w tej klasie sprawdza się doskonale. Jest to niedrogi, solidny kawałek palenia, który warto odłożyć na później, bo zyskuje z czasem. Stosunek ceny do jakości to solidne 9/10.

Ocena łączna to 87 punktów. Solidna budżetówka. Jeśli zaczynasz przygodę z cygarami albo masz ochotę na coś niespecjalnie absorbującego, warto sięgnąć po to cygaro.

Acid Cold Infusion

Cold InfusionCygaro mocno aromatyczne leżakowało samotnie (by nie zakłócać spokoju innych cygar) przez rok. Stopa tego cygara owinięta jest wrapperem, który oczywiście spali się natychmiast podczas odpalania cygara, ale stanowi ciekawy dodatek. Cały wrapper jest odrobinkę pomarszczony, ale może to być spowodowane nieco zbyt małą wilgotnością. Żyłki nie są najpiękniejsze, a kolor jakiś taki wyblakły. Całość ratuje zapach – jak przystało na Acidy – ziołowy i nieco kadzidełkowy. Ciekawy i co jakiś czas przynoszący przyjemną odmianę. Co kto lubi.

Nie będzie (znów) oceny punktowej, bo cygaro wyłamuje się ze schematów i porównywać nie można. Otwarcie daje doskonały ciąg. Słodycz uderza i po podniebieniu i po ustach. Nic niespodziewanego.

Całe palenie jest, jak to w przypadku Acidów, jednostajne, ale bardzo bogate w smaki. Spodziewałem się tego, więc odprężam się i przez półtorej godziny relaksuję, delektując tymi ziołowymi aromatami.

Cygaro spala się dobrze, równo i nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów. Nie czuć, by było przesuszone nadmiernie, więc nie ma na co skarżyć się w kwestii technicznej.

Jako ciekawostka warta spróbowania. Jestem pewien, że wielu osobom spodoba się takie inne, nieortodoksyjne podejście do cygar.

Chieftain’s Islay Maduro

chieftains limited editionNa nocne palenie wybrałem cygaro Chieftain’s Islay Maduro, które w moim humidorze spędziło uprzednio obowiązkowe trzy miesiące. Byłem go bardzo ciekawy, bo chociaż wizualnie nie prezentowało się najlepiej (co prawda podwójny, ale niezbyt starannie wykonany pierścień, pożyłkowany wrapper), to w dotyku sprawiało przyjemne wrażenie. Zbicie tytoniu uznaję za bardzo dobre, tak jak i ciężar. Zapach, jak przystało na maduro, mocno skórzany jest wyśmienity. Ocena wizualna zatem 8/10 punktów.

Pierścień ze stopy zszedł gładko, ale już kapturek podczas otwierania popękał. Ciąg jest zadziwiająco ciężki, a smak nader delikatny, skórzany. Mogło by być lepiej. 7/10.

Początek pierwszej tercji słodko kwaśny. Nauczony na cygarach Rocky Patel nie przedmuchuję, ale czekam w co te smaki ewoluują. Słodycz wygląda na zamierzoną, a kwaskowatość nie dominuje, zatem konieczności przedmuchania nie ma. W połowie tercji rozwija się w stronę aromatów orzechowych, odrobinę drzewnych. Nie czuć natomiast zapowiadanej skóry. Pod koniec tercji zapycha się i dymi obficie, dymem o niezbyt przyjemnych nutach. 14/20.

Po przedmuchaniu, druga tercja wygląda kremowo i delikatnie. Nie byłoby w tym nic złego, ale smak zaczyna zanikać. Wyczuwalna odrobina drewna, ale by ocenić jakiekolwiek walory należy się bardzo skupić. 12/20.

W trzeciej tercji smaku jest trochę więcej, ale profil utrzymany bez zmian. Nadal drewno i orzech, ale dochodzi trochę pikantności. Najprzyjemniej jest na samym koniuszku, kiedy cygaro daje z siebie wszystko. 14/20.

Spalanie nie jest idealne, oględnie mówiąc. Krzywienie występuje na całej długości cygara, chociaż w różnym stopniu. Do tego potrafi się zakołkować, a podczas przedmuchiwania prószy żarem. Palić jednak się daje, więc nawet początkujący poradzi sobie z mankamentami i bez stosowania specjalnych zabiegów. 6/10.

Stosunek ceny do jakości nie jest rewelacyjny (w cenie około 11 PLN można jeszcze znaleźć lepsze cygara), ale też nie razi jakoś bardzo. 7/10.

W mojej opinii, cygaro jak najbardziej do spróbowania przez początkujących aficionado. Ocena łączna to 68 punktów – słabiutko.

Flor de las Antillas

Cygaro to już paliłem (a nawet recenzowałem), ale zasłużyło sobie na recenzję punktową, jako ze poprzednia taką nie była. Tym razem cygaro paliłem w gorący, upalny dzień, ale szczęśliwie siedząc w cieniu i popijając zimne piwko pszeniczne.

Bogaty pierścień tego cygara zachwyca mnie za każdym razem. To prawdziwe, miniaturowe dzieło sztuki. Samo cygaro także jest niebrzydkie – dobrze zbite, w ładnym kolorze. Zapach przyjemny, słodkawy, kakaowy, ale podszyty skórą i drewnem. 9,5/10. Gdyby nie kilka żyłek byłby ideał.

Otwarcie dobre, ale odrobinę luźnawe. Smak słodkiego tytoniu. 8,5/10.

I tercja. Przedmuchuję od razu – w pierwszych puffach od razu wyczuwam goryczkę. Cóż – jest gorąco. Smak słodkawy, delikatny, lekko ziołowy. Przez całą tercję przyjemny, choć tym razem nie bardzo skomplikowany. 17/20.

II tercja. Cygaro nadal nie sprawia kłopotów. Nadal jest smaczne, choć do głosu doszedł drzewny posmak. Przedmuchałem dopiero pod koniec tercji – był to zabieg szybki, choć płomień był olbrzymi. Szybko oczyścił cygaro z amoniaku i przywrócił pełną przyjemność palenia. 17/20.

III tercja. Po przedmuchaniu w poprzedniej tercji cygaro pięknie odzyskało smak. Niestety pod koniec palenia nieco się przegrzewa za sprawą nieco zbyt luźnego ciągu. 16/20.

Spalanie to niemal ideał. Zawahało się na początku, a później już nie było żadnych problemów. 9,5/10.

Stosunek ceny do jakości to zagadka, bo cygaro dostępne jest (w zależności od sklepu) w sporym rozstrzale cenowym – od około 17 do około 25 PLN. Szacując, że jest to cygaro w okolicach 20 PLN, uznałem, że zasługuje na 8,5/10 pkt w tej kategorii.

Łączna ocena to zadowalające 86 punktów. Sporo. Jak widać sezonowanie tego cygara ma sens. Polecam szczególnie początkującym, którzy chcą spróbować czegoś nowego, dobrego, w nieprzesadnej cenie.

Victor Sinclair Series 55 Red Robusto

corojoDzisiaj moje wrażenie z palenia sympatycznego cygara ze stajni Victor Sinclair. Oględziny wykazały ładny wrapper bez żyłek, niestety niezbyt dobrze nałożony pierścień spowodował niewielkie uszkodzenie brzegu wrappera poprzez jego zagięcie. Nieźle zbite, choć w środkowej części pojedyncze luźniejsze miejsce. Ciekawy pierścień – pojedynczy, ale z dwoma obrączkami oraz dodatkowo czerwono złota wstążka na stopie a właściwie cienka czerwona wstążka na szerszej, złotej. Sam pierścień, poza kształtem niezbyt ciekawy – małe logo VS oraz duże oznaczenie serii, a pod spodem dopisek „corojo”. Zapach kakao z lekką skórą. Po otwarciu ciąg lekki, słodki i kakaowy.

Pierwsze puffy słodkie, drzewne. Cygaro mimo niskiej mocy, jest wyczuwalnie pikantne w smaku, ale ostrość ta wychwytywana jest nie na języku, ale głębiej, w gardle. W ten sposób w jamie ustnej mamy cały szereg doznań, co jest przyjemnym doświadczeniem. Sam dym jest jasny, o kremowej fakturze i zupełnie niegryzący, choć bardzo aromatyczny.

Druga tercja zaskakuje tym, że cygaro nie ma w sobie do tej pory ani krzty goryczy. Zamiast tego lukrecjowa słodycz oraz piernikowy aromat – wspaniała gratka dla początkujących, ale i dla bardziej doświadczonych smakoszy. Dopiero w połowie tercji wdziera się jakiś niesmak i dobrze jest przedmuchać cygaro. Płonie jasnym płomieniem, a po chwili odzyskuje wyraźny, tytoniowy smak.

Trzecia tercja rozpoczyna się od lekkiego tunelowania, a po doprowadzeniu do porządku okazuje się, że goryczka się wzmogła, więc cygaro zasługuje na ponowne przedmuchanie. Łatwo odzyskuje smak, choć nie pełnię słodyczy. Teraz staje się dość pikantne, o lekkim posmaku cedru. Czuć też wzrost mocy oraz goryczki, ale mieszczą się one w normie.

Cygaro bardzo przyjemne, niezbyt duże, o lekkiej, do średniej mocy, doskonałe na początki przygody cygarowej lub jako przerywnik między mocniejszymi mieszankami tytoniowymi.

Hawk 1968 Churchill

Cygaro to nie prezentuje się w mojej opinii zbyt dobrze. Zarówno jasny, szorstki i mocno pożyłkowany wrapper jak i ubogi pierścień nie zachwycają. Jest za to mocno zbite i dość ładnie pachnie tytoniem.

Po otwarciu puncherem ciąg jest idealny – nie za luźny, co rujnuje palenie, ale i nie przyciasny, by nie zmęczyć się podczas relaksowania. Smak tytoniu, lekko osłodzonego, jest dobrze wyczuwalny na zimno.

pierścień cygarowy Zaraz po odpaleniu, przez moment słodkawy, świeży i owocowy smak. Wrażenie jednak szybko zanika i pojawia się drewno, które podczas palenia robi się coraz bardziej pikantne. Smak jest zdecydowanie lepszy niż zapach gryzącego dymu, który cygaro emituje obficie, więc po chwili zabudowany balkon cały jest jednym siwym obłokiem. Poza tym, że cygaro nie jest ekscytujące, spalanie krzywe, wymaga walki a dym gryzie, cały czas czuć pieprzne drewno i z pewnością nie jest to cygaro dla słabeuszy, a raczej dla wielbicieli sponiewierania – język kołowacieje po przekroczeniu połowy. Popiół sam nie odpada i gdyby cygaro w trzeciej tercji nie zagasało, przyznałbym, ze jest to plus. Niestety cecha ta zupełnie nie sprawdza się w przypadku konieczności ponownego odpalania. Za to podczas przedmuchiwania, popiół prószy jedynie odrobinę, co jest dobrą wiadomością, bo cygarko to wymaga odświeżania.

L’Atelier 54 Maduro

54 maduroL’Atelier 54 Maduro to ciemne, niezbyt wielkie w rozmiarze, ale bogate smakiem cygaro. Moje było idealnie wręcz zbite. Wrapper ładny, lekko pożyłkowany, pachnący czekoladą i skórą nie może się nie podobać. Po otwarciu, ciąg na zimno bardzo dobry, odpalenie bezproblemowe – cygaro pięknie łapie ogień i równiuteńko się żarzy. Pierwsze puffy są niewiarygodnie czekoladowe. Dopiero po chwili do kubków smakowych dochodzi dodatkowy smak, jakby podpalanej skóry, który jednak dobrze łączy się z czekoladą. Spalanie jak od linijki, co bardzo cieszy, szczególnie niedoświadczonych palaczy, którzy chcą podczas palenia uniknąć dodatkowych zabiegów. Pod koniec pierwszej tercji przez chwilę do smaków dołącza orzech. Druga tercja zaskakuje dodatkową porcją słodyczy, co jest niespotykane. Tego cygara nie potrzeba popijać, zagryzać, przedmuchiwać ani podejmować żadnych dodatkowych działań, co sprawia że to świetne palenie dla każdego, a idealne dla niedoświadczonego palacza. Trzecia tercja nieco zmienia oblicze tego cygara – pojawia się odrobina drewna, słodycz znika a jej miejsce zastępuje wspomniana wcześniej skóra. Tutaj przedmuchiwanie przynosi już efekty, choć niewielkie i oczyszcza cygaro. Przyjemność trwa, choć w nieco innym gatunku. Dopiero pod sam koniec pojawia się krzywe spalanie. Uczciwie muszę jednak przyznać, że zdarzyło się to na samym ogryzku, który już można by było odłożyć, ale szkoda mi było kończyć. Do poparzenia paluszków pyszne.