Cult Classic Robusto

Cult Classic RobustoKontynuując moje „wiosenne przewietrzanie humidora”, zdecydowałem się na kolejne cygaro marki Cult. Poprzednie nieźle się zapowiadało, więc czas spróbować innego formatu, który trafił do humidora w tym samym okresie i po około siedmiu miesiącach zasłużył na spalenie.

Pierścień pojedynczy, identyczny z poprzednim (nawet zdjęcie udało mi się zrobić dokładnie pod tym samym kątem, tylko w innym miejscu „tła” leży). Gładki wrapper pachnie słodkimi korzeniami i ziołami oraz skórą – nadzwyczaj smakowicie. Twardość i elastyczność cygara bardzo dobre. 9,5/10.

Bardzo delikatnie otwieram puncherem, bo kapturek trzeszczy. W końcu jednak poddaje się i otwiera, bez większych, niepożądanych uszkodzeń. Ciąg jest idealny, smak zachęcający – drzewny i słodkawy. 10/10.

Pierwsza tercja i od razu czuć moc i pikantną gorycz tytoniu. Od razu czuć też respekt. Smak wygładza się i w połowie tercji przypomina smak spieczonego chleba. Bardzo smaczna tercja. 18/20.

Bez przedmuchania przechodzę do tercji drugiej, która nadal jest smaczna i aromatyczna, a zatem absolutnie nie potrzebuje poprawiania. Stwierdziłbym nawet, że jest bardziej aromatyczna. Dominujący jest smak orzechów laskowych oraz odrobina drewna. 19/20.

Trzecia tercja jest mniej aromatyczna, ale radzę sobie z tym dzięki szybkiemu, intensywnemu przedmuchaniu. Po procesie nie jest duszące, a wydobyty aromat jest mocno orzechowy i bardzo smaczny. Dodatkowym efektem jest bardzo kremowy, delikatny w konsystencji dym. 16,5/20.

Popiół jest przez całe palenie dość zbity. Dym aromatyczny, gęsty, kształtujący się w ładne obłoczki. Spalanie w miarę proste, dopiero pod koniec nieco nierówności i skłonność do przygasania. 8,5/10.

Za tę cenę, cygaro warto zakupić. Można się nawet wiele nie zastanawiać. 9/10.

Łączna ocena to 90,5 punkta, i muszę przyznać, że oddaje to całkiem nieźle moje odczucia. Nie polecam początkującym, ze względu na moc, choć ta podobno może się różnić w zależności od partii. Polecam za to każdemu, kto z cygarami ma już pewne doświadczenia, a jeszcze go nie próbował.

Cult Fuerte Toro

cygara cultCygaro to poleżało w humidorze około siedmiu miesięcy. Dwa papierowe pierścienie w jakiś sposób współgrają z szorstkim wrapperem z ciemniejszymi żyłkami. Świński ogonek i słuszny rozmiar dopełniają obrazu całości. Zapowiada się nieźle, sądząc po zapachu drewna i kory a także odrobiny skóry i orzechowego aromatu delikatnie osłoniętej liściem okrywowym stopy cygara. 9,5/10.

Ze względu na ogonek odpuszczam puncher na rzecz obcinarki. Podczas otwarcia posypało się sporo okruchów tytoniu, ale ciąg jest właściwy, a dalsze drobinki nie trafiają do ust. Smak na zimno to głównie orzechy. 8,5/10.

Pierwsza tercja zaczyna się od gęstych kłębów jasnego dymu, nieco cierpkich, ale dość pikantnych, by czerpać z nich przyjemność. Im dalej tym lepiej, gdyż cygaro bardzo szybko uzyskuje równowagę wytrawnego smaku z pikantniejszym finiszem. 17/20.

Druga tercja przynosi refleksję. Cygaro jest smaczne, dym gęsty, ale mam wrażenie, że zrobi się kremowe, jeśli poleży dłużej w humidorze. Następne sztuki tam potrzymam. W połowie tercji cygaro odrobinę się przytkało, ale udało się je przywrócić do normy. 16/20.

Trzecia tercja staje się jednak trochę męcząca. Cygaro traci smak, zapycha się i przygasa, więc trudno wydobyć smak. Czuć trochę pikanterii, ale całość trudno sklasyfikować. Nie jest złe, ale brak mu czystości. 14/20.

Spalanie nie jest idealne. Przede wszystkim należy uważać na dość luźny popiół, który szybko odpada od cygara. Spala się niezbyt równo i w miarę postępów coraz bardziej tuneluje, aż do dramatycznej trzeciej tercji, kiedy przygasa co chwilę, a smak zanika. 6/10.

Cygaro nie jest przesadnie drogie i za te niecałe 20 PLN chętnie zaopatrzyłbym się w większą ilość. A zatem 8/10.

Łączna ocena to 79 punktów i chyba oddaje to moje odczucia. Początkującym nie polecam, ze względu na wyczuwalną moc, ale po kilku paleniach można po nie sięgnąć.