Ramon Allones Club Allones Edicion Limitada 2015

Club AllonesCygaro dostałem w prezencie i po roku w humidorze zdecydowałem się, że czas je zapalić, by skosztować boskiego dymu, jaki oferuje.

Wrapper ciemnobrązowy, nieco pomarszczony, jakby naciągnięty na siłę, robi ciekawe wrażenie. Ozdobiony jest złotym, podwójnym pierścieniem z dodatkiem czerwieni i czerni. Choć można spodziewać się przepychu, jest raczej stonowany. Samo cygaro nie jest nazbyt piękne ani ciężkie (sprawia wrażenie wysuszonego, choć jestem pewien, że takie nie jest). Zapach jest słodki, lukrecjowy, ale nie przytłaczający. Nieco ziołowy. Bardzo przyjemny i wiele obiecujący. 7/10.

W gruby kapturek ciężko było wkręcić puncher, ale gdy w końcu się udało, powstał bardzo ładny, czysty krater, idealny do palenia. Ciąg nieco oporny, czyli właśnie taki, jaki lubię. Na zimno smak słodkawy, ziołowy, z odrobiną wyczuwalnego cedru. Mógłby mieć nieco więcej charakteru i pazura. 9/10.

Pierwsze puffy są drzewne i przyjemnie wytrawne. Bardzo smaczne i zachęcające. Po chwili do głosu dochodzi także wspomniana lukrecja, ale smaki jeszcze się nie mieszają – następują po sobie, oddzielnie uderzając surowo i krzepko. W połowie tercji cygaro robi się mocno cedrowe z nutami siennymi i ziołowymi. 17/20.

W drugiej tercji pojawia się smak, który trudno mi zidentyfikować, ale przywodzi na myśl dzieciństwo. Może to wata cukrowa? Smak cygara jest bardzo delikatny, a dym zupełnie niegryzący – jakby nie było go wcale. Dla mnie to duża ciekawostka, choć brak mi odrobiny pieprzu. 17/20.

W trzeciej tercji cały czas coś się dzieje, ale niespiesznie. Pojawiają się delikatnie nowe smaki i znikają po chwili, by ustąpić miejsca kolejnym. Są to owoce (takie suszone), wanilia, przyprawy, orzechy. Te przejścia działają bardzo kojąco i są niezwykle interesujące. Efekt odprężenia zdecydowanie murowany. Pojawia się też odrobina oczekiwanego przeze mnie pazura. 19/20.

Na początku ciąg nie był idealny a spalanie nierówne, ale w połowie pierwszej tercji problemy ustąpiły i dalej już nie występowały. Niestety cygaro ma bardzo delikatny smak i należy je palić przepijając czystą wodą, inaczej można stracić niuanse. 8/10.

Cena jest dla mnie dość zabójcza, ale to faktycznie wyjątkowe cygaro, więc z pewnością nie zabraknie na nie amatorów. Ja swoje otrzymałem w prezencie, za co jestem bardzo wdzięczny. 6/10.

Ocena łączna na poziomie 83 punktów oznacza w tym przypadku niezłe, smaczne cygaro, w nieco wysokiej jednak cenie.

Reklamy

La Aurora 1495 series corona

1495 SeriesCygaro, którego nazwa wywodzi się od faktu dopłynięcia do wybrzeży Dominikany przez Krzysztofa Kolumba – miało to miejsce właśnie w roku 1495.

Cygaro utrzymane zdecydowanie w stylu vintage. Wrapper Ecuador Habano jest matowy, silnie użyłkowany, szorstki i na pierwszy rzut oka nieciekawy. W tym jednak tkwi jego siła. Opasane lwim, beżowym pierścieniem, który nie jest sklejony bardzo starannie, sprawia wrażenie toporne, ale wcale takie nie jest. Przepiękny zapach miodowo – kakaowy z ziołowo – korzennymi dodatkami to coś naprawdę wyjątkowego. Cygaro jest bardzo deserowe. Zbicie średnie, chociaż jędrność jest. 8/10.

Po otwarciu puncherem doświadczamy dobrego, luźnawego ciągu. Smak na zimno w pełni potwierdza wrażenia zapachowe, a nie czuć w nim nachalnej słodyczy, która często towarzyszy tak słodko pachnącym cygarom. 9/10.

 Od samego początku, na języku czuć troszeczkę goryczki. Cygaro dymi bardzo obficie i lepiej być na to przygotowanym. To chyba za sprawą luźnego ciągu. Finisz pikantny z lekkim, słodkim akcentem pojawił się, gdy tylko cygaro się nagrzeje. Przyjemne wrażenie w ustach – smak jest pełen i nawet pomiędzy puffnięciami smak jest bardzo przyjemny. 17/20.

W drugiej tercji smak się wyostrzył, ale profil smakowy pozostał bez zmian, co na tym etapie traktuję jako zaletę. Niestety w połowie smak całkowicie zatkał się popiołem i można wyczuć tylko ten zgaszony, kwaśnawy absmak. Przedmuchanie poprawiło sprawę, ale nie usunęło problemu do końca. Duży minus za nudę, gdyż do końca tercji cygaro nic już nie zmieniło, a popiołowy dodatek przeszkadza w delektowaniu się. 15/20.

O trzeciej tercji nie da się niestety nic napisać. Jest to naturalna kontynuacja drugiej tercji. W zasadzie można pomyśleć, że cygaro to nie ma trzech tercji a dwie połowy. To jest ta gorsza, nudniejsza. 14/20.

Cygaro to dość szybko się pali, a do tego wpada w slalom – krzywi się, równa, znów krzywi. Niby nie przeszkadza to w paleniu, ale na ocenę musi wpłynąć. 7/10.

Cena tego cygara nie jest przesadnie wysoka, ale w tym rozmiarze nie przypadło mi do gustu. Uczciwie napiszę, że wolę cygara o większym ringu, a zatem może to być kwestia upodobań osobistych. 7,5/10.

Łączna ocena na poziomie 77,5 punktów nie powala na kolana. Wydaje się krzywdząca, gdyż do połowy cygaro było bardzo smaczne. Być może to kwestia tego jednego egzemplarza, ale jeśli zdarzy mi się zapalić inne cygaro tej serii w formacie corona i uznam, ze warto podnieść ocenę, z przyjemnością o tym napiszę.

Perdomo Patriarch Corona Extra Maduro

Corona Extra MaduroTo ładne, ciemne cygaro robi świetne pierwsze wrażenie. Wrapper pachnie czekoladą i rodzynkami, ale wychwytuję też nuty drzewne. Stopa to czysta, gorzka czekolada. Dobrze zbite, bez gąbczastych miejsc. Obrazu dopełnia ładny, misternie zdobiony, szeroki pierścień. 9/10.

Pucher idzie w ruch, ujawniając dobry, nieco luźnawy ciąg, oraz mocno kakaowy smak. 9/10.

Pierwsza tercja zaczyna się pysznym, wytrawnym, drzewnym smakiem, który daje nadzieje na doskonały ciąg dalszy. Niestety więcej detali wychwycić się nie da. Cygaro jest przyjemne, ale niezbyt ekscytujące. 16/20.

Druga tercja jest gorzkawa, ale goryczka łącząc się z kakaowym smakiem tworzy coś na kształt tabliczki gorzkiej czekolady. Trwa to niestety jedynie moment i cygaro znów staje się nudnawe. 15/20.

W trzeciej tercji dym stał się drażniący i odczucia, choć intensywne, poszły w niewłaściwym kierunku. Cygaro stało się zbyt gorzkie, a przedmuchiwanie nie zmieniało tego wrażenia. 12/20.

Spalanie nie jest może dramatyczne, ale cygaro przygasa tak często, że traci się przyjemność z palenia. W dodatku w trzeciej tercji bardzo krzywi. 4/10.

Biorąc pod uwagę cenę tego cygara, spodziewałem się czegoś lepszego. W promocji można wziąć i spróbować samemu, ale mnie nie przekonało. 5/10.

Łączna ocena w wysokości 70 punktów mówi sama za siebie. To nie jest złe cygaro, ale mało ekscytujące i dość wymagające.

Padron Londres Natural

PadronPadron, wygrany w konkursie, leżał w humidorze około 10 miesięcy i uznałem, że dość się już należał.

Wygląd cygara nie powala na kolana – można go nazwać ascetycznym, ale moim zdaniem jest po prostu brzydki. Ale nie to jest przecież najważniejsze. Zbicie jest niezłe, ale w środku nieco gąbczaste, co dobrze nie wróży. Zapach ciasta biszkoptowego z odrobiną ziół jest bardzo intrygujący. 8/10.

Obcinarka idzie w ruch (cygaro jest zbyt delikatne na puncher) i okazuje się, że ciąg jest dość luźny. Smak na zimno odzwierciedla zapach, ale czuć także odrobinę drewna. 9/10.

Mimo dobrych warunków przechowywania, podczas odpalania cygaro sprawiało wrażenie wysuszonego i bardzo chętnie łapało ogień. Smak dość pospolity, mało intensywny i sianowaty. Dym za to gęsty, obfity i doskonały do puszczania kółek. Podczas palenia powoli staje się coraz bardziej kremowy, a smak coraz lepszy, choć trudny do zidentyfikowania – może ma to związek z wyczuwaną wcześniej biszkoptowością… Ma w sobie także coś bakaliowego, ale finisz jest dość pikantny, może trochę imbirowy. 13/20.

W drugiej tercji pojawia się drzewny smak, ale szybko traci na czystości i z chwili na chwilę robi się coraz bardziej gorzki. Z powodu dość luźnego zbicia szybko się przegrzewa i wymaga częstego przedmuchiwania, co odbija się na przyjemności z palenia. 11/20.

W trzeciej tercji cygaro robi się cięższe, męczące. Wraz ze spadkiem przyjemności wzrasta moc. Niestety w sferze smakowej niewiele się poprawia. 9/20.

Spalanie bez większych dramatów, ale przegrzewanie się należy uznać za duży minus. 8/10.

Cygaro nie jest przesadnie drogie, ale w moim odczuciu stosunek ceny do jakości nie jest zbyt korzystny. W cenie około 20 PLN można znaleźć sporo lepszych batoników. 6/10.

Łączna ocena na poziomie 64 punktów odzwierciedla nieźle moje uczucia co do tego cygara. Jako, ze spaliłem tylko jeden egzemplarz, może się okazać, że po kolejnym moja opinia bardzo się zmieni. Cóż – jeśli będę miał okazję, zmierzę się z tematem.

Chieftain’s Highland

highlandTrzeci z palonych przeze mnie Chieftainsów, sezonowany przez siedem miesięcy. Kolor ładny – nie za ciemny, nie za jasny, do tego ładne użyłkowanie liścia okrywowego i podwójny pierścień tworzą schludną, przyjemną oku całość. Zapach cygara słodki, cedrowy, na stopie trochę czekolady. Zbicie dobre, choć nie bardzo ciasne. 9/10.

Otwarcie puncherem daje ciasny ciąg, a w ustach pozostają okruszki tytoniu. Do tego kapturek pękł odrobinkę. Smak słodkawy, odrobinę czekoladowy. 8/10.

Pierwsza tercja i od razu zawód. Nie wiem, czy te cygara potrzebują dłuższego leżakowania, ale po wspomnianych siedmiu miesiącasz są ostre, gryzące i jakby surowe w smaku. Pod koniec tercji pojawia się trochę drzewnych aromatów, ale nadal w bardzo nieokrzesanej postaci. 13/20.

Druga tercja wieje nudą. Drewno się jakoś rozmyło i cygaro po prostu smakuje dymem tytoniowym. Nie jest to bardzo złe, a tylko mało zajmujące. Wolałbym jakiś konkretniejszy zestaw smakowy. 12/20.

Trzecia tercja stanowi jakby przedłużenie drugiej – niewiele się zmienia w kwestii smakowej. Ocena zatem także 12/20.

Spalanie także nie jest mocną stroną tego cygara. Od samego początku przejawia tendencje do tunelowania, ale o ile w pierwszej i drugiej tercji nie ma dramatu, o tyle w trzeciej tunelowanie przekracza granicę i cygaro zaczyna przygasać. Podczas ponownego odpalania, popiół tworzy charakterystyczne „kulki” – nie mają one wpływu na palenie. Ogólnie cygaro podejrzanie szybko się pali. 6/10.

Cena odrobinę ratuje to cygaro, gdyż jest ono dostępne w cenie od 9 do 13 PLN, a zatem niedrogo. Niestety wiele dobrych cygar można nabyć za zbliżoną kwotę. Do tego lepiej jedno lepsze niż dwa tańsze – tą zasadą powinni kierować się Aficionado. 7/10.

Łączna ocena to nieśmiałe 67 punktów. Nic dodać nic ująć – oddaje to moje odczucia. Mam nadzieje, że sztuki w humidorze po upływie czasu będą lepsze – poinformuję jeśli tak się stanie.

Chieftain’s Lowland

ConnecticutCygaro Chieftain’s Lowland, w jasnym liściu Connecticut, humidorowane przez 7 miesięcy, ma fajny, delikatnie piernikowy zapach ciasteczek imbirowych, nieco bardziej wytrawny na stopie. Wygląda niepozornie z jasnym, delikatnie użyłkowanym wrapperem i podwójnym pierścieniem, przywodzącym na myśl ekskluzywne czekoladki. Zbicie dobre, jednak cygaro sprawia wrażenie bardzo delikatnego i nie mam śmiałości w pełni sprawdzić jego sprężystości. 8,5/10.

Delikatnie otwieram puncherem. Kapturek ładnie wytrzymał zabieg. Smak na zimno odpowiada mieszance zapachowej. Ciąg idealny. 9/10.

Pierwsza tercja zaczyna się źle. Cygaro jest kwaśne i cierpkie, a do tego wrażenie nie znika samoistnie. Dopiero po przedmuchaniu do głosu dochodzi drewno, i to niezbyt czyste. Kiedy już jednak się uspokaja (w połowie tercji) daje sporo radości. 15/20.

Druga tercja trochę wieje nudą. Brak zmian profilu smakowego, odrobina słodyczy. W drugiej połowie tercji trochę przyjemnych w smaku korzeni. 14/20.

Dopiero trzecia tercja przynosi poprawę równowagi smakowej. Pod koniec pojawia się nawet nieco migdałów, co zdecydowanie wpływa na plus. 17/20.

Cygaro wymaga trochę pracy i cierpliwości, gdyż ma skłonności do przegrzewania się (niezbyt duży ring), a z drugiej strony podczas stygnięcia potrafi przygasnąć. Spala się za to prosto i nie prószy, nawet podczas przedmuchiwania. 7,5/10.

Stosunek ceny do jakości trudny do oszacowania, gdyż cygaro nie jest drogie. Z pewnością znajdzie swoich zwolenników, szczególnie wśród osób preferujących budżetowe palenie. Minusem w moim odczuciu jest to, że długo po paleniu utrzymuje się nieprzyjemny posmak w ustach. 7/10.

Łączna ocena to 78 punktów. Cygaro nie jest złe, tylko delikatne i mało wyraziste, przez co trudno jest mu się przebić przez wrażenia pozostawiane przez bardziej zdecydowane cygarowe smaki.

Java By Drew Estate Maduro Corona

pierścień cygarowyCygaro to jest efektem współpracy dwóch znakomitych producentów cygar – Drew Estate oraz Rocky Patel.

Cygaro oznakowane jest dwoma pierścieniami barwy płynnej czekolady – jeden normalny, z nazwą cygara, drugi na stopie z oznaczeniem „Maduro”. Na tym eleganckim box-pressie wygląda to całkiem przyjemnie. Zapach słodki, karmelowy, odrobinę kakaowy. Przypomina krówkę. Obrazu dopełnia korzenna nuta, która delikatnie wierci w nosie. Bardzo dobre pierwsze wrażenie. 10/10.

Smak na zimno to pyszne słodycze, chociaż niepokoi mnie cukrowo-kawowy posmak, który zostaje na ustach. Jest nieco zbyt intensywny. Otwarcie odrobinę utrudnione, gdyż kapturek zrobiony jest w moim egzemplarzu z ekstremalnie cieniutkiego liścia. Ogólnie wrażenie jednak dobre. 9/10.

I tercja. Smakuje jak cygaro mocno aromatyzowane, ze słodkim ustnikiem, co nie budzi dobrych skojarzeń. W pierwszej chwili nie przekonuje i potrzeba całej tercji, by odrobinę bardziej przekonać się do tego produktu. 12/20.

II tercja. Nadal nieco nadmierna słodycz, choć wrażenie „aromatyzowania” nieco osłabło. Ciekawy smak, chociaż specyficzny i z pewnością nie każdemu przypadki do gustu. Myślę, że ucieszyliby się głównie początkujący sympatycy cygar, którzy wolą słodsze smaki. Na końcu długiego puffa pojawia się jednak pikantniejszy pazurek. 16/20.

III tercja. Nadal słodka, nadal delikatna. Znudził mnie brak charakteru tego cygara – ile słodyczy można zjeść na raz? 15/20.

Spalaniu nie można nic zarzucić – równe, niegasnące, smoła się nie zbiera. Oby wszystkie cygara spalały się tak przyjemnie. 10/10.

To nieskomplikowane cygaro z niemal idealnymi technikaliami jest jednak sporo za drogie, by palić je regularnie, stąd stosunek jakości do ceny to jedynie 4/10.

Łączna ocena to nieprzesadne 76 punktów. Warto spróbować, jeśli będzie się miało do niego dostęp, ale lepiej zaczekać na porządną promocję.