Alec Bradley It’s a Boy

Alec BradleyPo długiej przerwie cygaro nietypowe, bo okolicznościowe. A skoro okoliczność nastąpiła, cygaro odpalone, pomyślałem, że warto będzie podzielić się nie tylko Dobrą Nowiną, ale także choć krótką notką na temat tego cygara. Podchodzę do niego sceptycznie, gdyż nie jest to zwyczajne cygaro, a raczej cygaro-upominek i jako takie wcale nie musi być czymś dobrym. Tym razem nie będę nadawał punktów (muszę się „wdrożyć”, bo dawno nie było palone).

Wygląd nie powala, ale to dlatego, że cygaro jest nieco przesuszone z powodu wielu zdjęć, w których brało udział przez kilka ostatnich miesięcy. Nie przemawia do mnie także pierścień, który jest boleśnie „grubo” wydrukowany i widoczne piksele psują efekt. Do tego odbarwienia na wrapperze. Zapach za to jest całkiem przyjemny, cedrowy, choć niezbyt intensywny (znów – sesje zdjęciowe z pewnością mu nie posłużyły).

Otwarcie puncherem nadzwyczaj dobrze, jak na podsuszone cygaro. Nic nie pęka, nic nie prószy, ciąg dość luźny.

Pierwsza tercja przyjemna, wytrawna, drzewna. Nieco męcząca pod koniec, ale bez tragedii.

Druga tercja w mojej opinii powinna zacząć się od przedmuchania, zatem właśnie tak się dla mnie zaczęła. Po zabiegu dym stał się kremowy, a smak orzechowy. Tutaj też skończyło się nadmierne przesuszenie (to znaczy cygaro nadal nie jest idealne, ale zdecydowanie lepsze niż w tercji pierwszej. Pod koniec tercji kwaśnawy absmak.

Trzecia tercja (po ponownym przedmuchaniu) znów ujawnia aromaty orzechowe i drzewne, ale także stopniowo dodaje mocy. Dym kremowy przez połowę tercji, później coraz ostrzej na języku, aż do finiszu.

Zachowywało się nieźle, szczególnie jeśli brać pod uwagę jego stan. Mile mnie zaskoczyło.

Niestety nie pamiętam ile kosztowało to cygaro, ale wiem, że nie było przesadnie drogie. Traktowałem je jako gadżet, a okazało się wcale znośnym batonem. Jak widać Alec Bradley nawet okolicznościowe cygara tworzy tak, by nadawały się do palenia. Miłe zaskoczenie, bo wiele złego słyszałem o cygarach z etykietami świadczącymi o urodzinach dziecka. To konkretne można śmiało palić!

Reklamy

Victor Sinclair Connecticut Yankee Torpedo

Connecticut Yankee TorpedoCygaro wyjąłem z humidora po bardzo długim, bo ponad trzyletnim leżakowaniu.

Zapach obiecujący – mocno czekoladowy, szczególnie na stopie. Jest to duży baton w ładnej, ciemnej oprawie, chociaż pod niebieską, na stopie widać niewielkie uszkodzenia. Wrapper chropowaty z jedną dużą, grubą żyłką. Ogólnie prezentuje się nie najgorzej.

Otwarcie obcinarką, dzięki czemu uzyskuję dostęp do regulacji ciągu, co jak się okaże nie będzie bez znaczenia. Smak na zimno przedstawia z grubsza te same walory, które dało się wyczuć w zapachu.

Pierwsza tercja zaczyna się miło, gdyż smak jest intensywnie czekoladowy, dość słodki, ale nie sztuczny. Niestety po dosłownie chwili od odpalenia, zamiast się rozgrzewać zaczęło przygasać. Poszerzenie otwarcia i przedmuchanie nie przynosi widocznej poprawy, a w smaku pojawia się „apteka” – chemiczny, dość nieprzyjemny smak. Do tego dymi niewiarygodnie.

W drugiej tercji miarka się przebrała. Po kilkukrotnym przedmuchaniu (dosłownie co kilka puffów), poszerzeniu otwarcia a nawet rozluźnianiu stopy ciąg jest trudny, smak nieprzyjemny a cygaro zaczęło się przegrzewać.

Jako kołek odkładam, a bez oceny trzeciej tercji nie zasłuży na punktacje, więc pozbawiam go jej całkowicie i nie polecam. okazuje się, że jedynym jego walorem godnym uwagi był wygląd.

My Father Connecticut Toro Gordo

My FatherCygaro przeleżało u mnie w humidorze półtora roku, można więc powiedzieć, że długo czekałem na odpowiednią okazję, by spalić tego olbrzyma (6×60).

Jak widać (albo można wywnioskować z opisu) cygaro jest sporym grubasem, który budzi respekt i przyjemnie ciąży w dłoni. Cygaro jest dobrze zbite, ale wystarczająco elastyczne, by nie obawiać się o ciąg. Liść okrywowy w okolicach głowy jest lekko zielonkawy (co widać na zdjęciu), ale nie odejmuje mu to uroku. Imponujący podwójny pierścień, którym cygaro jest opasane, jest jak zawsze misternie zdobiony a efekt uzupełnia granatowa opaska na stopie cygara, która stanowi doskonałe zabezpieczenie przed uszkodzeniami. Zapach drzewno łąkowy, bardzo naturalny, szczególnie intensywnie wyczuwalny na stopie. 9,5/10.

Otwarcie puncherem ujawnia dobry, choć zadziwiająco lekki ciąg. Smak to dominacja kawy nad ziołami. Drewna na zimno nie czuć. Przyjemnie zaskakujące. 9,5/10.

Zaraz po odpaleniu, ujawnia się delikatna, nienachalna cygarowa słodycz. Podkreśla ona drzewny smak i jest bardzo, ale to bardzo miła. Doskonałe połączenie delikatnego, choć nie kremowego dymu z pikantnym finiszem. Przedmuchane w połowie tercji ujawnia tajemne pokłady orzechowego dymu. 18,5/20.

Po przedmuchaniu, już w drugiej tercji, dym staje się tak kremowy, jak to tylko możliwe, zaspokajając nawet moje, delikatne podniebienie. Smak kawy z mlekiem potęguje to wrażenie. Przyszedł czas na pozbywanie się pierścieni i choć nie schodzą bezboleśnie, to nie powodują większych zniszczeń. 19/20.

W trzeciej tercji cygaro nadal jest smaczne, ale odrobinę nudnawe. Nie ma fajerwerków, nie pojawiają się nowe smaki a dym stracił kremistość. Dopiero po kolejnym przedmuchaniu czuje trochę orzechów i drewna, które zwalcza nudę. Pod koniec cygaro zaczyna przechodzić smakiem popiołu i mimo to, że jeszcze się nie przegrzewa, odkładam je do popielnicy. 17,5/20.

Cygaro doskonale współpracuje z „użytkownikiem” i nie wymaga żadnych skomplikowanych zabiegów. Popiół ładnie trzyma się cygara, choć nie wygląda na bardzo ścisły w środku, to zewnętrzna warstwa utrzymuje okruchy w całości. Spalanie równe i nie stwarzające problemów. Nie przygasa nawet przy dłuższej przerwie w paleniu. 10/10.

Stosunek ceny do jakości to twardy orzech do zgryzienia. Cygaro nie należy do tanich (w tej chwili jego cena, w zależności od sklepu waha się od około 36 PLN do mniej więcej 43 PLN), ale jest bardzo dobre, nieprzesadnie wymagające, wysokiej jakości i posmakowałoby zarówno początkującym jak i doświadczonym palaczom. Nie jest przesadnie mocne, ale obdarzone wyrazistym smakiem. Nie przytłacza, a daje przyjemność przez całe sześć cali. Do tego kapeć w ustach jest mało dokuczliwy, a czasami miewam z nim problemy. Ideałem byłoby, gdyby było tańsze, ale w zaistniałej sytuacji dałbym mu od 7,5 (za 43 PLN) do 8,5 (za 36 PLN), a skoro w tej kategorii oceniam najbardziej korzystną w danej chwili opcję, to wynika z tego, że powinienem przyznać właśnie 8,5/10.

Cygaro kończy z oszałamiającą łączną oceną 92,5 punktów. Ten wysoki wynik zasługuje na uznanie i z pewnością będę wracał do tego pysznego cygara przy specjalnych okazjach.