Rocky Patel Royal Vintage

Rocky PatelCygaro to jest box-pressem, odrobinę nierównym i zbyt mocno ściśniętym podwójnym pierścieniem w kolorze liturgicznego fioletu. Wrapper posiada delikatne, ciemniejsze przebarwienia, które sprawiają wrażenie, jakby ktoś pogładził aksamit pod włos. Nie sprawia to jednak niemiłego wrażenia. Zapach tytoniowy, orzechowy, z dodatkową nutą herbaciano-miodową. Przyjemny, choć nie bardzo intensywny, a przez to trudniejszy do zidentyfikowania. 8,5/10.

Smak na zimno trawiasto-herbaciany z odrobiną miodu i orzechów, a więc w dużej mierze potwierdza się to, czym pachniał wrapper. Ciąg dobry, dość luźny. 9,5/10.

Pierwszy puff i muszę przyznać, że wrażenie nie jest za dobre. Smak gorzki i duszący. Jest to jednak częsty objaw i nie powinien zniechęcać nikogo do cygara. Po chwili robi się lepiej i zdecydowanie bardziej orzechowo. 15/20 (za trudny start).

Druga tercja to smak wytrawnych orzechów. Nie wiem gdzie podziała się herbata z miodem, której się spodziewałem. Moc powoli wysuwa pazury. 17/20.

Trzecia tercja miesza orzechową słodycz z pewną nutką pikantności (wyczuwalnej w finiszu). Odrobinę zbyt mocne w stosunku do wyczuwalnego smaku, ale mieszczące się w granicach normy. Niestety – spodziewałem się więcej i dlatego tylko 16/20.

Cygaro prószy popiołem (podczas przedmuchiwania dramatycznie), nie spala się idealnie i ma tendencje do tunelowania. 7/10.

Stosunek ceny do jakości nie jest porywający. Powiedziałbym, że jest dość przeciętny, dlatego 6/10.

Łączna ocena na poziomie 79 punktów świadczy o tym, że cygaro nie jest jeszcze tym, co aficionado lubią najbardziej. Zabrakło złożoności i balansu. Zapalić jednak można, by samemu się przekonać. Jeśli będę miał następną sztuję, to długo poleży w humidorku i dopiero wtedy sprawdzę co jest warta.

Reklamy

Flor de las Antillas

Cygaro to już paliłem (a nawet recenzowałem), ale zasłużyło sobie na recenzję punktową, jako ze poprzednia taką nie była. Tym razem cygaro paliłem w gorący, upalny dzień, ale szczęśliwie siedząc w cieniu i popijając zimne piwko pszeniczne.

Bogaty pierścień tego cygara zachwyca mnie za każdym razem. To prawdziwe, miniaturowe dzieło sztuki. Samo cygaro także jest niebrzydkie – dobrze zbite, w ładnym kolorze. Zapach przyjemny, słodkawy, kakaowy, ale podszyty skórą i drewnem. 9,5/10. Gdyby nie kilka żyłek byłby ideał.

Otwarcie dobre, ale odrobinę luźnawe. Smak słodkiego tytoniu. 8,5/10.

I tercja. Przedmuchuję od razu – w pierwszych puffach od razu wyczuwam goryczkę. Cóż – jest gorąco. Smak słodkawy, delikatny, lekko ziołowy. Przez całą tercję przyjemny, choć tym razem nie bardzo skomplikowany. 17/20.

II tercja. Cygaro nadal nie sprawia kłopotów. Nadal jest smaczne, choć do głosu doszedł drzewny posmak. Przedmuchałem dopiero pod koniec tercji – był to zabieg szybki, choć płomień był olbrzymi. Szybko oczyścił cygaro z amoniaku i przywrócił pełną przyjemność palenia. 17/20.

III tercja. Po przedmuchaniu w poprzedniej tercji cygaro pięknie odzyskało smak. Niestety pod koniec palenia nieco się przegrzewa za sprawą nieco zbyt luźnego ciągu. 16/20.

Spalanie to niemal ideał. Zawahało się na początku, a później już nie było żadnych problemów. 9,5/10.

Stosunek ceny do jakości to zagadka, bo cygaro dostępne jest (w zależności od sklepu) w sporym rozstrzale cenowym – od około 17 do około 25 PLN. Szacując, że jest to cygaro w okolicach 20 PLN, uznałem, że zasługuje na 8,5/10 pkt w tej kategorii.

Łączna ocena to zadowalające 86 punktów. Sporo. Jak widać sezonowanie tego cygara ma sens. Polecam szczególnie początkującym, którzy chcą spróbować czegoś nowego, dobrego, w nieprzesadnej cenie.

Felipe Gregorio Series 1957

felipe gregorio 1957 blogCygaro na 50-te urodziny założyciela marki Felipe Gregorio robi niezłe wrażenie wizualne, niestety głównie na zdjęciu. W rzeczywistości poza ciekawym, spłaszczonym kształtem (daleko idący box press) pozostałe walory wizualne wypadają raczej średnio. Wrapper jest szorstki, pomarszczony i jakby niejednorodny. Nie jest silnie użyłkowany, ale i tak nie prezentuje się zbyt imponująco. Także zapach, choć słodki, jest ledwie wyczuwalny. Słowem 6,5/10.

Otwiera się całkiem nieźle – puncherek wszedł ładnie i nie zniszczył kapturka. Ciąg niestety bardzo luźny. Smak na zimno ciekawy – słodki cynamon z ziołami w tle. Łącznie (głównie z powodu ciągu) 7/10.

I tercja okazuje się przyjemna. Nie można co prawda zbyt mocno „puffnąć”, z uwagi na luźny ciąg, ale lekkie pykanie dostarcza cały zestaw smaków, które łączą się w piernikowy aromat (korzenie, słodycz, odrobina przypraw). Czuć jednak pewną szorstkość. 17,5/20.

II tercja zwiększa poczucie szorstkości, co powoduje chwilami pewien dyskomfort. Słodycz znikła i smak zdaje się ziemisty, bardziej surowy, nieokrzesany. Z uwagi na tą niekontrolowaną dzikość 16/20.

III tercja to zaskakujący smak suszonych poziomek. Zaskakujący, gdyż nigdy wcześniej nie doświadczyłem tego aromatu w cygarze. Końcówka lekko drzewna, na plus. 17/20.

Spalanie to nie jest mocna strona tego cygara. Pomimo obchodzenia się z nim jak z jajkiem (czego częściową zasługą był zbyt luźny ciąg) krzywi się i o ile początkowo jeszcze jako tako koryguje, to w dalszej części zupełnie nie daje się opanować. Chaos. 4/10.

Cena tego cygara nie sprawia, że jest atrakcyjne. To ciekawa pozycja, by kupić na przecenie i wypalić, ale zdecydowanie nie do powtórki. W tej półce cenowej jest wiele lepszych cygar. 2/10.

Łączna ocena to 70 punktów.

Victor Sinclair Legacy Box Pressed

LegacyCygaro prezentuje się interesująco – ściśnięte w kwadrat, o brązowo-czarno-złotym pierścieniu i wyraźnie czekoladowym zapachu można pomylić je z czekoladowym batonikiem. Mimo tego, że oryginalne, dość przyjemne w dotyku i ładnie zbite, w ustach trzyma się dziwnie, głównie z powodu kwadratowego przekroju.

Pomimo faktu, że kapturek po otwarciu potrafi odpaść, cygaro nie rozwija się dalej, więc nie powinno mieć to wpływu na palenie. Ciąg na zimno ciasny, słodkawy.

Po odpaleniu smak okazuje się być czekoladowo-tytoniowo-kawowy, dość słodki, ale i z wytrawnymi akcentami. Przyznam, że całkiem złożony, przynajmniej na początku. Dalej jednak smak staje się chwilami ziemisty, gorzkawy i potrafi zmieniać się co kilka puffów, co świadczy o tym, ze cygaro łapie temperaturę nadspodziewanie łatwo. Dobrze jest się przy nim nie spieszyć.

Druga tercja jest już bardziej zrównoważona, spokojniejsza i wyraźnie czekoladowa. Przyjemna, ale nie zaskakująca – dobre, solidne cygaro w rozsądnej cenie, ale nie ma co spodziewać się fajerwerków.

Trzecia tercja to także czekolada, ale chwilami gorzka, z chilli, pikantna, a chwilami łagodna i mleczna.

Plusem jest niewątpliwie łatwość przedmuchiwania – cygaro nie prószy i nie walczy z palącym, dymi ładnie na mleczny, biały kolor, a po przedmuchaniu ujawnia czysto kakaowe smaki.

Minusy to krzywe spalanie ze skłonnością do tunelowania oraz skłonność do przegrzewania się – zalecane wolne palenie w bezwietrzną pogodę.

Flor de las Antillas (box-pressed) Toro

ToroNazwę tego cygara tłumaczy się jako „Kwiat Antyli”, co oznacza Kubę – największą wyspę archipelagu. Rodzina Garcia w ten sposób uczciła miejsce swojego pochodzenia.

Cygaro obdarzone jest przepięknym pierścieniem – prawdziwe dzieło sztuki, które można podziwiać i kontemplować przez całe palenie. Wrapper – nikaraguański sun grown – dość pożyłkowany, ale solidnie zwinięty o złocistym kolorze i kakaowym zapachu.

Ciąg po otwarciu puncherem dobry, nie za luźny, ale i nie kołkowaty, smakujący kakao . Po odpaleniu ujawnia się skomplikowana mieszanka smaków – kakao, którego można się było spodziewać, ale także gorzki tytoń i słodkawe zioła, a gdzieś na podniebieniu posmak orzechowy – ciekawe i oryginalne zestawienie.

Popiół łamie się dość szybko i trzeba uważać, żeby nie skończyć z solidną jego porcja na koszuli. Dym dość gryzący – jeśli ktoś spodziewał się kremistości, może się zawieść – tutaj jej nie znajdzie. Wrażenia smakowe za to wynagradzają te niedociągnięcia.

W połowie pierwszej tercji cygaro pierwszy raz przygasło (wypadła resztka tlącego się popiołu). Zaskoczyło mnie to, bo spalanie dotąd było równe. Po odpaleniu i krótkich zabiegach cygaro wróciło do pierwotnego stanu, dym stał się mocno orzechowy i pozostał zimny.

W drugiej tercji smak zmienia się , choć nie diametralnie – do orzechów dołącza skóra. Choć jej smak jest ulotny i kryje się gdzieś pod orzechową warstwą, daje się zidentyfikować. Przedmuchiwane w połowie tercji cygaro zaczyna prószyć, a zabieg można odpuścić, gdyż nie zmienia w znaczącym stopniu walorów smakowych. Pod koniec tercji przygasa. W celu uniknięcia takiej przykrej niespodzianki polecam pozostawić na cygarze popiół tak długo jak się da – osłoni on żar i choć może odpaść w najmniej spodziewanym momencie, powinno to poprawić nieco jakość palenia.

Trzecia tercja pod względem technicznym jest bardzo wymagająca. By utrzymać cygaro zimnym trzeba bardzo powoli pykać, cygaro tuneluje, przygasa i zaczyna spalać się nierówno. Smak za to pozostaje pyszny, więc warto zadać sobie więcej trudu, by podtrzymać palenie.

„Kwiat Antyli” daje masę frajdy i ogrom wspaniałego smaku, ale stwarza trochę problemów natury technicznej. Problemy te, w połączeniu z nieco gryzącym dymem sprawiają, że nie poleciłbym tego cygara początkującym, dopiero zaczynającym swoją przygodę z cygarami aficionado, ale myślę, że średnio zaawansowany miłośnik dobrego tytoniu będzie miał masę frajdy z jego palenia. Warto także zwrócić uwagę na bogaty, piękny pierścień.

pierścień cygarowy