Alec Bradley Tempus

tempus centuria

Ślicznotka zaopatrzona w dwa piękne pierścienie. Główny pierścień spływa złotem, srebrem a środek zdobi emblemat na dostojnym, fioletowym tle. Zapach na zimno jest upajający. Doskonale harmonizujący aromat tytoniu z wyraźna skórzaną nutą zachęca do natychmiastowego odpalenia. Nie ulegam pokusie jeszcze przez krótką chwilę, by zapoznać moje palce z tym wspaniale zwiniętym i idealnie zbitym cygarem. W końcu jednak ulegam, otwieram cygaro puncherem i przykładam ogień do jego stopy.

W głośnikach brzmi „Take My Breath Away” i to właśnie jest moje pierwsze wrażenie – zapiera dech. Delikatnie orzechowy smak, zdecydowany zapach i błękitny dym to zdecydowane atuty tego cygara. Zapowiada się przyjemny relaks z książką.

Kto by pomyślał, że skóra tak dobrze skomponuje się z orzechem. W tej chwili wręcz ciężko mi wyobrazić sobie lepsze połączenie. Eksplozja smaku – oto co znaczy dobre cygaro. Po prawdzie to odkąd odpaliłem nie bardzo chce mi się pisać recenzję, gdyż mam jedynie ochotę odchylić się w fotelu i delektować wspaniałym smakiem, ale nie poddaję się. Ideał psuje jedynie ciut za bardzo prószący popiół. Niewiele to jednak znaczy przy tak ogromnej dawce przyjemności, jaką serwuje ta mieszanka tytoniu.

Przedmuchanie po pierwszej tercji ujawnia nowe smaki i choć dominującym pozostaje skóra to gorzka kawa także zagościła na moich kubkach smakowych, nie dając się przepłukać nawet doskonałym piwem, które wybrałem do dzisiejszego palenia. Wrażenie jest bardzo przyjemne, wręcz relaksujące.

W połowie drugiej tercji zaczynam czuć pieprz na języku – moc daje o sobie znać. Przyjemna ociężałość wzięła we władanie moje ciało i nie wiem, czy to moc cygara, piwo czy może whisky daje o sobie znać. Kolejne przedmuchanie pod koniec tercji ponownie odświeża cygaro i zwraca mu równowagę. Skóra wciąż dominuje.

Trzecia tercja rozpoczęła się od krzywego spalania. Trochę szkoda, ale nawet to nie mogło popsuć mojego błogostanu. Pieprz, który zmieszał się ze skórą nieco mnie sponiewierał i ze wstydem przyznaję, że cygaro jest dla mnie odrobinę za mocne. Smakuje mi jednak nieodmiennie a dym nadal, pomimo dość łapczywego puffania, pozostał chłodny. Piekący smak na ustach przelewam lodowatą whisky i delektuje się popołudniem. Cygaro nie koryguje.

Pale do poparzenia palców i po niespełna dwóch godzinach z żalem odkładam niewielki ogryzek do popielnicy do zagaśnięcia. zmierzyłem się z Tempusem i teraz już wiem jaki w nim diabeł siedzi. Cygaro polecam każdemu, kto czuje się na siłach przejść na mocniejsze, ale i smaczniejsze pozycje.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s